Pod lupą: nowy kontrakt Alvina Kamary

Choć negocjacje nowego kontraktu Alvina Kamary nie obyły się bez zamieszania i zwrotów akcji, ostatecznie obu stronom udało się dojść do porozumienia. Gwiazda Świętych otrzymała pięcioletni kontrakt o wartości 75 milionów dolarów. Należy sobie jednak zadać pytanie, czy w erze mniejszej wartości running backów i nadchodzących dylematach finansowych drużyny, była to decyzja do usprawiedliwienia.

Aspekt finansowy:

Bez wglądu w to, jak nowy kontrakt Kamary jest rozbity, łatwym jest deklarowanie tego kontraktu ogromnym błędem. Przy dogłębniejszej analizie, ujawniać zaczyna się pozytywna dla zespołu strona tej umowy. Całość umowy jest nakierowane na ostatnie lata umowy, rozkładając się w następny sposób:

2020: $4.07 million

2021: $5 million

2022: $14.5 million

2023: $14 million

2024: $14.8 million

2025: $25 million

W ten sposób 15 milionów AAV dla Kamary występuje tylko na papierze. O wiele ważniejsza od kwoty ogólnej jest kwota gwarancji, przekraczająca w przypadku Kamary niewiele powyżej 34 miliony. Jest to kwota niższa od trzech innych zawodników, w tym o 16 milionów niższa od gwarancji Ezekiela Elliotta, który również otrzymał kontrakt teoretycznie opiewający na 15 milionów rocznie. Jednak to, iż Kamara dostał jedne z największych pieniędzy na swojej pozycji, jest oczywiste, ku radości samego zawodnika. Mniej oczywisty był wstępny wpływ tej umowy na zespół, który teraz można wydedukować.

Pierwszą z kluczowych cyfr jest 5 milionowy cap hit za sezon 2021. Tajemnicą poliszynela jest to, iż Saints są wyraźnie ponad kreską w sezonie 2021, nawet bez wstępnie zakładanego spadku progu salary. Na chwilę obecną jest to 87 milionów ponad kreskę, lecz dzięki obniżeniu cap hitu na ten sezon, Saints będą mieli delikatnie większe pole manewru. Dopiero w 2022 kontrakt AK rusza na dobre, gdy z księg Saints spadnie ciężar zaległych pieniędzy Drew Breesa, zaś sam zespól ma wstępne pieniądze do operowania (kluczowe wobec przedłużeń Marshona Lattimore’a i Ryana Ramczyka). Należy również zwrócić uwagę na sześciomilionowy roster bonus, który stanowi furtkę na rekonstrukcję tego kontraktu. Już po tym sezonie, bez zmian w konstrukcji kontraktu, Saints mogą pożegnać się z Kamarą, wychodząc na plus z tym ruchem. Przy konwersji wspomianego bonusu, okienko na pożegnanie się z Kamarą otwiera się po sezonie 2023.

Wyjątkowo wygląda także ostatni rok kontraktu, opiewający na sumę 25 milionów i 14% przewidywanego cap roomu, lecz śmiało można zakładać, iż do tej pory Kamary nie będzie już w zespole, bądź ta wartość ulegnie zmianie po restrukturyzacjach. Sama konstrukcja tego kontraktu sugeruje trzyletni kontrakt dla Kamary, z dużymi możliwościami modyfikacji jego cap hitu. Saints w przypadku swoich największych kontraktów zmieniają w nich coś rokrocznie i nie będzie to wyjątkiem w tym przypadku. Przed sezonem 2022 już będzie można spodziewać się restrukturyzacji, by zmieścić nowe kontrakty pod czapką.

Aspekt boiskowy:

Przede wszystkim, prosta filozofia Saints z ostatnich lat i przedłużenia dla tych, którzy na ten kontrakt zasłużyli na boisku. To przedłużenie to tylko kolejny dowód, iż Saints wynagrodzą swoich zawodników za dobrą grę, oferując im większą motywację. Pomimo nagłych plotek o możliwej wymianie nie da się zaprzeczyć, iż Kamara był w planach długofalowych drużyny i na ten kontrakt mu się należał. W pełni zdrowy Kamara to wciąż game-changer z najwyższej półki i należy pamiętać o tym, co potrafi wnieść jako receiver. Żaden inny running back ery Seana Paytona nie dorównuje Kamarze talentem i wszechstronnością. W meczu z Tampą wszechstronność AK została z powrotem wdrożona do playbooka po zeszłorocznym fiasku i był drugim najlepiej łapiącym zawodnikiem Saints w tym meczu. Nawet, jeśli nie daje nic dołem, Kamara wciąż stanowi duże zagrożenie górą, wnosząc więcej niż klasyczny running back. Za to również się płaci.

Należy jednak pamiętać, iż Kamara nie jest kimś, kogo można opisać „lead backiem”. Ten eksperyment nie wypalił rok temu i jest to po prostu efektywniejsze, gdy Kamara działa w tandemie z bardziej fizycznym biegaczem. AK jest w stanie w pojedynkę wygrywać mecze (Week 3, 2019 – @Seattle), lecz nie jest to zawodnik, który dotknie piłkę po 30 razy w meczu.

Jednym z najważniejszych argumentów przeciwko płaceniu running backom jest ich żywotność i eksploatacja. W przypadku AK lampkę zapala poprzedni sezon i problemy z kolanem, kostką oraz plecami. Tuż przed podpisaniem nowego kontraktu, Kamara przyjmował też zastrzyki w plecy, które w ostateczności nie miały większego wpływu na negocjacje. Historia przedstawia mieszane wnioski. gdyż to kontuzja kolana przyczyniła się do ewentualnej porażki Alvina w Alabamie, lecz w następnych latach z jego zdrowiem nie było większych problemów, aż do 2019. Sam Kamara stara się dbać o swoje zdrowie, często unikając kontaktu, zwłaszcza przy linii bocznej, lecz wciąż bardzo często narażony na ryzyko. AK również nigdy nie rozegrał sezonu jako czysty RB1 zespołu i po poprzednim sezonie można być pewnym, iż to jest niemożliwe.

Aspekt pozaboiskowy:

Główny aspekt? Morale szatni. Przez ostatnie lata Sean Payton włożył wiele wysiłku w zbudowanie wyjątkowej kultury w szatni Saints i ostateczny happy end sytuacji z Kamarą nie naruszy codziennego porządku. Dla Kamary to także wotum zaufania od sztabu i zespołu po bardzo rozczarowującej kampanii, okraszonej kontuzjami i zmianą nastroju Kamary. Przez cały 2019, Kamara sprawiał wrażenie odłączonego od zespołu i wybitego z rytmu, będac cieniem siebie z pierwszych dwóch sezonów. Po przedłużeniu, AK zdecydowanie bardziej epatuje satysfakcją i radością, również i na boisku. Rok temu nowy kontrakt przed rozpoczęciem sezonu zmotywował Michaela Thomasa do pobicia rekordu ligi i wewnątrz organizacji z pewnością liczą na powtórkę. W końcu gdy pieniądze są zagwarantowane, już tylko o pierścień wypada się martwić.

Nie można również zapomnieć o tym, iż AK to ulubieniec kibiców, a nawet i personifikacja duszy Nowego Orleanu. Nowy kontrakt ściśle wiąże go z zespołem jako jego wiodącą twarz, bardziej niż kiedykolwiek z running backiem (wliczając Ricky’ego Williamsa).

Podsumowanie:

Dla obu stron, to jest dobry kontrakt. Dla Saints dobry, gdyż nie jest finansowym seppuku niczym Jairus Byrd. Dla Kamary dobry, gdyż dostaje kontrakt życia. Dla obu stron, to jest dobry ruch z powódek boiskowych oraz pozaboiskowych. Saints po raz pierwszy w erze Seana Paytona decydują się zainwestować poważne pieniądze w running backa, więc na Kamarze będzie ciążyć presja, by te oczekiwania spełnić. Inwestują jednak w transcendentny talent, który w pełni zdrowia znacząco zwiększa ich szanse na tytuł, a przecież tylko o to już chodzi w Nowym Orleanie. Inwestują z relatywnie małym ryzykiem, skupiając pieniądze w lata, w które te pieniądze powinni (słowo klucz) mieć. I choć od niedawna liga zdaje się odwracać trend dewaluacji running backów, Alvin Kamara i tak zasługiwał na dużą podwyżkę. Saints po prostu zatrzymali zawodnika, którego chcieli zatrzymać, nie bacząc na pozycję. Zaś salary? Będą się tym martwić później. Mogło być o wiele gorzej, a jest zaskakująco dobrze.