Preseason 2017: 14-20 w Cleveland

Zaczęło się! Futbol wrócił po miesiącach przerwy. W Cleveland miejscowi Browns podjęli Saints, okrojonych o kilku starterów. Sean Payton postanowił sprawdzić wielu rezerwowych, jak i kilka nowych zagrań.

Niemniej, na początek spotkania Payton oddelegował pierwszy garnitur, prowadzony przez Chase’a Daniela. Zaczęło się dobrze. Linia ofensywna trzymała bloki, dzięki czemu Daniel miał czas w kieszeni. Michael Thomas wyszedł parę razy jako slot receiver, łapiąc obie piłki rzucone w jego stronę. Jednakże największą gwiazdą pierwszej kwarty był Alvin Kamara, dwukrotnie urywając się na większe zdobycze. Dwa drive’y Daniela zakończyły się puntem oraz field goalem, po tym, jak Ted Ginn będąc niepilnowanym upuścił przyłożenie. Kiedy pojawiła się defensywa, wypadła bardzo dobrze. Krycie pierwszego garnituru było szczelne, przez co podania Brocka Osweilera były niecelne. Udało się także wywrzeć presję na QB Browns. Świetnie wypadł Hau’oli Kikaha, naciągając Camerona Ervinga na holding, jednocześnie wciąż będąc blisko sacka. Kik co prawda upadł przy jednej z akcji biegowych, ale jego ogólny występ był bardzo solidny. Pierwszy garnitur całkowicie zatrzymał ofensywę Browns.

O wiele gorzej zaczęło być, kiedy pojawili się rezerwowi. Garrett Grayson przejął kontrolę jako rozgrywający, ale jego gra była bardzo nierówna. Podania były celne, ale jego wizja i opanowanie pozostawały wiele do życzenia. Nie pomagała mu linia ofensywna, która zaczęła łapać flagi oraz przepuszczać pass rush Browns. Szczególnie w znaki dawał im się Nate Orchard. Czarę goryczy przelało fumble Graysona, prowadzące do przyłożenia Browns. Browns zaczęli zdobywać jardy na drugim garniturze Saints. Krycie również było gorsze. Zawiódł PJ Williams, przegrywając parę pojedynków. Najlepiej zaprezentował się Ken Crawley – był fizyczny i krył szczelnie. Złapał przy tym kilka flag, ale to on zbił podanie do Kenny’ego Britta w endzone. Mógł się podobać także Alex Anzalone, zwłaszcza w kryciu, a Stephone Anthony zaliczył pięknego sacka na blitzu. Ofensywa się zacięła, ale w trakcie two-minute drillu Tommylee Lewis tchnął odrobinę życia w atak Świętych.

Druga połowa stała pod znakiem Browns, ale kilku zawodników Saints się wyróżniło. Pod koniec trzeciej kwarty Ryan Nassib poprowadził drive, który zakończył się przyłożeniem Tommylee Lewisa na początku Q4. Obie ofensywny po bezowocnej Q3 się rozkręciły w decydującej odsłonie, szybko zdobywając po przyłożeniu. Saints mieli to spotkanie na wyciągnięcie ręki, ale podczas czwartej próby postanowili poeksperymentować i zagrać sweep, który nie wypalił. Następnie Browns poprowadzili zwycięzki drive, pod dowództwem DeShone’a Kizera. Przy TD Jordana Paytona zawalił Damian Swann, pozwalając Paytonowi dostać się za jego plecy. Ale parę jasnych punktów się znalazło. Zwłaszcza w pass rushu. Trzy sacki dorzuciło trio Mitchell Loewen, Al-Quadin Muhammad i Alex Jenkins. Zwłaszcza pierwsza dwójka wyglądała bardzo solidnie.

To nie było spotkanie, które wiele by wyrokowało. Wciąż musimy zobaczyć w akcji starterów, aby przekonać się na co stać ten zespół. Ale gra defensywy, zwłaszcza pierwszego jej garnituru, mogła się podobać.