Preseason 2017: DEFENSE! 13-0 z Texans

Cóż to był za piękny występ Saints. Czy to preseason, czy sezon regularny, dobry jest widzieć Saints nieoddających żadnych punktów. Jednak w przeciwieństwie do meczu z Chargers, przeciwko Texans wybiegł pierwszy garnitur w pełnej okazałości. Dało to widok na ewentualne możliwości tego zespołu.

Tak jak w Los Angeles, spotkanie to poprzedziły wspólne treningi. Główną ich gwiazdą była defensywa Świętych, co podkreślały media z obu obozów. To, plus potwierdzony występ Drew Breesa, Adriana Petersona oraz Cama Jordana budowało duże zainteresowanie w pierwszym meczu Saints w NOLA.

Zaczęło się powoli, od puntu po obu stronach. Szybko z dobrej strony pokazał się Marshon Lattimore, strącając podanie na trzeciej próbie. Niewiele czasu potrzebował również Cam Jordan, aby zaznaczyć swoją obecność – przełamał podanie, prowadząc do trzeciej próby (obronionej właśnie przez Lattimore’a. Oba zespoły po tym się zacięły. Dominowała defensywa oraz szybkie zmiany posiadania. Texans byli w stanie ruszyć piłkę o 20/30 jardów, ale defensywa Saints nie pozwalała nawet im wejść w zasięg ich kickera Kai’mi Fairbairna. Dość powiedzieć, iż goście nie oddali nawet jednej próby kopnięcia z pola. Nic nie uległo zmianie do końca połowy, a wynik brzmiał 3-0 dla Saints.

Druga połowa zaczęła się od szybkiego przyłożenia Saints. Po długim drivie Darius Victor wbiegł w endzone, kończąc posuchę. Dało to Saints stosunkowo pewną przewagę, zwłaszcza przy takiej formie defensywy. Co prawda, od razu po przyłożeniu, Texans złapali rytm, w 6 zagrań zdobywając 40 jardów. Kiedy wydawało się, iż Texans w końcu się przełamią, Deshaun Watson rzucił za wysoko, a piłkę przechwycił Damian Swann. Wbiło to gwóźdź do trumny dla ofensywy gości, którzy nie potrafili już zdobyć więcej niż 5 jardów. Saints za to dorzucili jeszcze trzy punkty z kopnięcia na koniec meczu.

Całe spotkanie defensywa Saints imponowała. Kryła bardzo szczelnie, nie pozwalając na wielkie zdobycze jardowe. Parę razy Texans udało się urwać parę jardów, ale ani razu nie groziło to utratą punktów. Nawet, kiedy goście złapali piłkę, w większości przypadków nie mieli nawet możliwości urwania się, dzięki szybkiej reakcji defensorów. Deshaun Watson, jak wcześniej Tom Savage, cały czas był pod presją, bardzo często będąc zmuszanym do opuszczania kieszeni. Linia nie tylko generowała presję, ale i obroniła kilka podań (piękne strącenie Rankinsa). Podobnie wyglądała gra biegową Texans. Nie licząc jednego biegu Tylera Regina wyglądała bardzo słabo, notując zaledwie 2.7 jarda na próbę.

To był fantastyczny mecz Saints, nie da się zaprzeczyć. Ale jest i do czego się przyczepić. Ofensywa nie imponuje w tym preseason, ale z Breesem za centrem było widać jej płynność. Nie jest to powód do zmartwień, chociaż mogła by wyglądać lepiej. Największe zastrzeżenie można mieć jednak do pass rushu. Presja była cały czas, ale tak jak w zeszłym sezonie, Saints nie potrafili dokończyć dzieła. Watson często uciekał od presji do boków boiska, wyrzucając piłkę nim defensorzy go dogonili. Kilka z tych podań dotarło do celu, więc występ ten mógł być lepszy. Lecz nie ma co narzekać, gdyż defensywa Saints nie oddała punktów od 8 kwart!