Raport: widmo końca kariery wisi nad Fairleyem

Nad Saints krąży klątwa. Nie sposób temu zaprzeczyć. Niestety, po kontuzji Maxa Ungera, uderzyła znowu. Tym razem w Nicka Fairleya, któremu grozi nie tylko długa przerwa, ale także zakończenie kariery.

Fairley był jednym z wolnym agentów Saints tego lata i zespół postanowił uczynić przedłużenie kontraktu z nim priorytetem. Udało im się to, a Nick po sezonie życia został nagrodzony czteroletnim kontraktem wartym 28 milionów dolarów.

Jednak nie był on obecny podczas pierwszych, dobrowolnych, OTAs (Organized Training Activities) i teraz wiemy dlaczego. Jak donosi Jennifer Hale z Foxa, u Nicka zdiagnozowano problemy z sercem. Wcześniej, agent zawodnika skwitował jego absencję, mówiąc, iż wszystko z nim w porządku i zajmuje się swoimi sprawami. NFL.com z kolei podało do wiadomości, iż w zeszłym miesiącu Nick miał wizytę u kardiologa, a w ostatnim czasie ci, którzy mają z nim bliski kontakt, nie mogli się z nim w ogóle porozumieć.

Już przed draftem w 2011 roku, u Fairleya zdiagnozowano wadę serca, lecz bez żadnych problemów grał on z nią przez 6 sezonów w Detroit, St. Louis, oraz teraz, w Nowym Orleanie. Anonimowy członek sztabu medycznego Saints również potwierdził, iż zespół o tym wiedział.

Pozostaje tylko czekać na dalszy rozwój wydarzeń, oraz życzyć Nickowi wszystkiego dobrego. Czarny scenariusz zakładający koniec kariery, był by wielkim ciosem dla obu stron.