Week 10: Transcendencja – 47-10 z Bills

Po ostatnim meczu, nazwanym przez SaintsPL „totalną dominacją” wiele można było się spodziewać po Saints w Buffalo, ale to, co oni zaprezentowali przebiło wszystkie oczekiwania. Bills zostali absolutnie zmiecieni z boiska, z jeszcze większą mocą, aniżeli Tampa tydzień temu.

Zaczęło się jednak nieźle dla gospodarzy. LeSean McCoy oraz Tyrod Taylor urwali się na dwucyfrowe biegi, ustawiając Bills w pozycji do kopnięcia z gry, którą wykorzystali. Tuż po tym zakończyło się to spotkanie, a rozpoczął popis Nowoorleańskiego hegemona. Aż do swojego ostatniego posiadania, Bills nie byli w stanie zdobyć jakichkolwiek punktów. Mark Ingram był w formie już od pierwszego biegu, bardzo szybko zaznaczając swoją obecność w tym spotkaniu. Już swoje pierwsze posiadanie zakończył on biegiem po przyłożenie. Zaliczył on kluczowy bieg podczas czwartej próby, kiedy zamiast jarda zdobył 25. W swoim następnym posiadaniu Saints wypuścili piłkę w redzone, ale niespecjalnie się tym przejęli, szybko dorzucając drugiej przyłożenie dzięki nogom Ingrama. Poza Markiem, instrumentalny był w tym Michael Thomas, którego nie potrafili Bills w żaden sposób zatrzymać. Linia ofensywna zaś fizycznie i technicznie dominowała swoich rywali.

Saints zakończyli połowę z wynikiem 17-3, ale to w drugiej połowie zakończył się ich popis. Na jej początku Saints prezentowali zbalansowaną grę, a tym razem w roli kata wystąpił relatywnie niewidoczny w pierwszej połowie Alvin Kamara. Z Bills już w następnym posiadaniu ewaporowały ostatnie chęci do wałki, kiedy Sheldon Rankins przechwycił podanie Tyroda Taylora i prawie je wrócił na przyłożenie. Z prezentu skorzystał Ingram, kompletując hat-tricka. Pozbawieni woli walki Bills szybko oddali piłkę, a Święci przeprowadzili swój najbardziej dominujący drive sezonu. Saints pobiegli piłkę dziesięć razy z rzędu, ani razu nie podając piłki, choć zaczęli z własnego szóstego jarda. Niezależnie od tego, ile osób zbierało się naprzeciwko Ingrama lub Kamary, pierwsza próba była zdobywana przez biegaczy Saints. Sean Payton nawet nie ukrywał tego, iż chce biegać środkiem, zachęcając Bills do powstrzymania ich. Nie potrafili. Egzekutorem tego posiadania okazał się Drew Brees, wbiegając po przyłożenie po tym, jak nie miał możliwości podania. Saints po tym dalej byli czołgiem, ostatecznie sięgając 24 akcji biegowych z rzędu, a serię tę zatrzymało podanie do Mike’a Thomasa na czwartej próbie. Zakończyło się ono kopnięciem z pola Lutza, ale już w następnym posiadaniu Trey Edmunds jako czwarty zawodnik Saints zdobył przyłożenie dołem. Płomyk nadziei w fanach Bills rozbudził rookie QB Nathan Peterman, zdobywając nic nie znaczące przyłożenie przeciwko rezerwowym Saints.

Była to absolutna dominacja w wykonaniu Świętych. Zanotowali 298 jardów dołem, nie notując 300 tylko z powodu kolana kończącego mecz w wykonaniu Chase’a Daniela. Ich sześć przyłożeń to nowy rekord zespołu. Ogólnie posiadali piłkę przez ponad 41 minuty, w porównaniu do 19 minut Bills. Zarówno Mark Ingram, jak i Alvin Kamara przekroczyli 100 jardów, a 48 dorzucił Trey Edmunds. Drew Brees w pełnym momencie nie musiał nic robić, a spotkanie skończył z 25 próbami oraz zerem po stronie przełożeń. Co więcej, zaledwie dwóch zawodników – Thomas oraz Kamara złapało więcej niż jedno podanie od Breesa. Całe spotkanie Saints narzucali swoją wolę na Bills, po prostu dyktując im co mają grać. Saints ani razu nie odkopnęli piłki rywalom, a w połączeniu z 6 przyłożeniami dołem było to pierwsze takie spotkanie od … 1941 roku.

Na bardzo wysokim poziomie zagrała także obrona. Po pierwszym posiadaniu szybko się wzięła w garść, nie pozwalając Bills na nic i ograniczając ich poniżej 200 jardów w tym spotkaniu. Nie zmieniła tego nawet kontuzja AJa Kleina. Swoje najlepsze spotkanie rozegrał Sheldon Rankins, notujący nie tylko przechwyt, ale także i pierwszy sack w sezonie, QB hita oraz dwa powalenia na stratę.

Należy również nadmienić o sytuacji z trzeciej kwarty, kiedy do szpitala z urazem szyi został zabrany Daniel Lasco. Nie wróci on już do gry w tym sezonie, ale wstępne diagnozy budzą optymizm.

Za tydzień Saints wracają do Nowego Orleanu, by podjąć Washington Redskins.