Week 13: Sweep!

Mecz z Panthers miał podwójny ciężar znaczeniowy dla Saints – walka o odzyskanie formy oraz przejęcie kontroli nad dywizją. Na szczęście jednak, Święci rozegrali dobre zawody, wygrywając po raz drugi z Panthers i zapewniając sobie przynajmniej równy bilans w spotkaniach pomiędzydywizyjnych.

Saints zaczęli z wysokiego C, skutecznie przenosząc piłkę w stronę endzone Panthers pod batutą Alvina Kamary. Kropkę nad i postawił, a jakże, cudowny rookie Saints. Choć Panthers zupełnie przewidzieli zaufanie Saints, tak Kamara nie oparł się dwóm obrońcom i przesiłował swoje drogę do endzone. Niestety Panthers od razu odpowiedzieli, po dosyć podobnym drivie meldując się w endzone po skoku Jonathana Stewarta. Zapowiadało się na emocjonujące spotkanie po takim początku, ale po TD gości oba zespołu się zacięły, dwukrotnie odkopując piłkę. Z marazmu wyrwali się Saints – 72 jardy Marka Ingrama oraz następujące po nich 9 jardów Kamary ustawiły trzyjardowy bieg po TD Ingrama.
Momentum znacznie przechyliło się na stronę Saints, gdyż w następnym posiadaniu zmusili Panthers do puntu który im się nie udał, po tym jak ich punter – Michael Pallardy upuścił piłkę i spowodował stratę. Sean Payton ochoczo wykorzystał ten dar od losu, a Drew Brees zdobył przyłożenie podając do Mike’a Thomasa. Saints mieli to spotkanie pod pełną kontrolą i raz jeszcze odzyskali piłkę, ale Josh Hill dał sobie wybić piłkę, co doprowadziło do punktów Panthers. Ostateczny wynik po pierwszej połowie brzmiał 21-14 Saints, ale to goście otrzymywali piłkę na start drugiej połowy.

To nie miało jednak znaczenia. Po trzech zagraniach Panthers już oddawali piłkę, dzięki kluczowemu sackowi byłej Pantery – AJa Kleina podczas 3&2. Saints odzyskali momentum i zdobyli kolejne przyłożenie, autorstwa raz jeszcze Alvina Kamary po 20-jardowym biegu. Panthers już nie byli w stanie się podnieść – znowu oddali piłkę. Co prawda jednak Wil Lutz chybił field goala, ale Saints odzyskali piłkę w swoim redzone i kopacz zespołu się poprawił. Panthers udało się jeszcze zdobyć TD po pięknym podaniu Cama Newtona i chwilowo odzyskać piłkę po onside kicku, ale po challenge’u Seana Paytona wróciła ona do Saints. Ostateczny wynik brzmiał 31-21, ale przewaga Saints była o wiele większa niż on to sugeruje.

Świetnie zagrała obrona. Oddała tylko 279 jardów, z czego połowa tego przypadła na momenty przy prowadzeniu przynajmniej dwoma posiadaniami. Nie ustrzegła się co prawda błędów, a jeden z nich zaowocował TD McCaffreya. Nie zagrali Marcus Williams oraz Marshon Lattimore, ale PJ Williams oraz Ken Crawley zagrali świetne zawody. Saints grali zaskakująco dużo jeden na jednego bez wsparcia safety, z powodu braku Williamsa, i żaden z nich nie oddał dalekiej piłki. Ba, Crawley jedną w spektakularny sposób obronił. Oddał co prawda TD w czwartej kwarcie, ale pokrył Funchessa idealnie, nie mając wpływu na swoje centymetry i to, jak idealnie podał Cam Newton. Wcześniej to jednak Crawley zatrzymał Panthers podczas czwartej próby w redzone Saints. Świetny bym także Cam Jordan, robiący co tylko chciał z Mattem Kalilem. Udało mu się niemal doprowadzić do INT, ale maślane ręce raz jeszcze miał AJ Klein. Gra dołem Panthers też się nie rozkręciła przez cały mecz dzięki obronie, a ich statystki mocno naprawia 32 jardowa ucieczka Newtona.

Ofensywa zagrała dobrze. Linia wygrała swoje starcie. Ingram był solidny. Kamara raz jeszcze był bogiem i najpewniej zgarnie piąte rookie of the week z rzędu. Brees był solidny, choć ze dwa razy był bliski INT i raz zaprzepaścil okazję na duży zysk. Niemniej razem z Paytonem przez 3 kwarty udało mu się wyłączyć z gry Luke’a Kuechly.

Na wyróżnienie zasługują także special teams. Saints zaskoczyli wszystkich tym, iż w formacjach specjalnych grał trzeci QB zespołu – Taysom Hill. I to grał jak! To jego presja podczas puntu znacząco wpłynęła na upuszczenie puntu przez Pallardy’ego. Do tego zaliczył tackle podczas returnu i stał się główną historią spotkania, nawet doprowadzając Seana Paytona do uśmiechu. Skradł on show Chrisowi Banjo, który wybił piłkę returnerowi Panthers, odzyskując piłkę Saints. Formacje specjalne zespołu mogły jednak zagrać lepiej, gdyż straciły aż 10 punktów. Mowa o pudle Lutza oraz akcji powrotnej Tommylee Lewisa która nie została uznana z powodu flag. Niemniej widać znaczący postęp w grze ST Saints, zbieżny z zatrudnieniem Mike’a Westhoffa jako doradcy.

Następny mecz Świętych to TNF w Atlancie z Falcons. Mecz ten może wprowadzić Saints już oficjalnie do PO.

  • dalinar85

    Akcje z Taysonem Hillem naprawdę wywoływały uśmiech na twarzy i chyba pierwszy raz widziałem tak zadowolonego Paytona. Co do meczu to świetna gra po raz kolejny Kamary i Ingrama, bardzo dobra postawa obrony, ale niestety kolejny raz Lutz pudłuje co może być problemem w meczach na styku. Na razie jego przestrzelone FG i zablokowane PAT nie skutkowały niczym bolesnym, ale niestety ja widząc to ciągle pamiętam poprzedni sezon.

    Jeszcze trzeba się odnieść do sędziowania i kompletnie niezrozumiałej dla mnie decyzji o nieodgwizdaniu offsidu dla naszej defensywy co powinno dać pierwszą próbę dla gości. Ta decyzja bardzo nam pomogła bo zaraz Carolina była zmuszona do puntu.