Week 2: zapowiedź Browns

Saints muszą się odkuć po defensywnym blamażu z Tampą, to fakt. Na ich szczęście, grają zespołem który wygrał ledwie jedno spotkanie w ostatnich dwóch sezonach. Na ich nieszczęście, grają z zespołem który w XXI wieku wyraźnie ma na nich sposób. Oto Cleveland Browns, których poznacie z dobrego źródła – autorem zapowiedzi jest fan Cleveland Browns, którego znajdziecie na twitterze pod nickiem @akszp.

Siła: pass rush

Przed sezonem parę edge rusherów Browns mieli stanowić Myles Garrett i Emmanuel Ogbah. Front office wydawał się na tyle zadowolony z takiego składu linii defensywnej, że w drafcie zamiast spodziewanego wyboru DE Bradleya Chubba, zdecydował się na CB Denzela Warda. Ogbah, mimo że zdecydowanie lepszy w obronie przeciwko biegowi, niż w wywieraniu presji na rozgrywającego,  w sezonie 2017 także w tym drugim aspekcie zdawał się czynić postępy (zanim z gry wyeliminowała go kontuzja) i kibice mieli prawo być umiarkowanie optymistycznie nastawieni do pass rushu Browns w sezonie 2018. Punktem zwrotnym okazał się jednak tegoroczny preseason. Myles Garrett, po udanym, aczkolwiek naznaczonym kontuzjami, sezonie 2017, zaczął terroryzować linie ofensywne rywali w sposób, jakiego jeszcze w Cleveland nie oglądano. Na lewej stronie linii defensywnej pojawił się natomiast Genard Avery, który zmusił Ogbaha do ustawiania się przy podaniowych próbach rywala na wewnątrz linii, sam bez kompleksów ogrywając z krawędzi takich wymiataczy, jak Lane Johnson. W preseason kontuzji doznał również DL Trevon Coley, co z kolei otworzyło drogę do wyjściowego składu Larry’emu Ogunjobi, już teraz zdecydowanie najlepszemu pass rusherowi spośród grupy iDL w Browns, a z wciąż olbrzymim potencjałem na rozwój. Tych trzech zawodników – Garrett, Avery i Ogunjobi – było odpowiedzialnych za 4 sacki i 2 FF przeciwko OL Steelers, która jest jedną z najsilniejszych w lidze, a dotychczasowa postawa pass rushu Browns przechodzi najśmielsze przedsezonowe oczekiwania.

Słabość: gra podaniowa

Trzy czynniki – przyjście OC Todda Haley i oddanie playcallingu w jego ręce, solidny (a w Cleveland to już coś!) rozgrywający Tyrod Taylor oraz biegający dla niego ścieżki Josh Gordon, Jarvis Landry, Duke Johnson i David Njoku – rozgrzały serca kibiców Browns i napełniły je nadzieją na udany sezon. Niestety postawa ofensywy w spotkaniu przeciwko Steelers szybko sprowadziła te serca na doskonale znaną im drogę ku mrokowi, rozpaczy i niekończącym się rozczarowaniom. QB Tyrod Taylor holował piłkę zbyt długo (tak jak w Buffalo), bał się wystawiać na próbę obrońców rywali w środku pola (tak jak w Buffalo), nie potrafił się odnaleźć w kieszeni i w konsekwencji kilka z powaleń, które przyjął od defensywy Steelers, obciąża jego konto, a nie konto linii ofensywnej (tak jak niejednokrotnie w Buffalo). Tyrod Taylor, tak jak w Buffalo, był Tyrodem Taylorem. Wyciąganie ostatecznych wniosków po jednym meczu wesołego wrześniowego futbolu nie jest na szczęście szczególnie rozsądne, a zasoby talentu zaangażowane w grę podaniową Browns wciąż pozwalają kibicom patrzeć z nieśmiałą nadzieją na ten aspekt ofensywy drużyny z Cleveland. Wyraźnej różnicy jakościowej już w tym tygodniu trudno się jednak spodziewać.

Gwiazda: Myles Garrett

“Mój tyłek został skopany. Myles to wielki zawodnik” – te słowa Halapoulivaati Vaitaia, LT Philadelphia Eagles, wypowiedziane po przedsezonowym spotkaniu przeciwko Browns,  mówią wszystko o obecnej formie Garretta. “Nie przejmuję się Le’Veonem. Mam wystarczająco dużo zmartwień z #95 w Browns. Widzieliście #95 w Browns?!” – to z kolei słowa Alejandro Villanuevy przed otwierającym sezon meczem między Browns a Steelers. Obawy te, jak pokazał przebieg spotkania, okazały się słuszne – Mylesowi udało się skompletować dwa sacki i dwa wymuszone fumble. Tym razem Garrett stanie jednak przed trudniejszym wyzwaniem, a jego pojedynek z Armsteadem z pewnością będzie jedną z najciekawszych indywidualnych batalii w nadchodzącym meczu.

X-factor: David Njoku

W przedsezonowych zapowiedziach David Njoku był wymieniany spośród zawodników Browns jako ten, którego talent w tym sezonie eksploduje. W spotkaniu ze Steelers to jeszcze nie nastąpiło – Njoku złapał zaledwie 3 podania na 13 jardów. Kolejna szansa przed nim w spotkaniu z Saints, których podstawowy tercet LB – Davis, Te’o i Anzalone – raczej nikomu snu z powiek nie spędza. Jeżeli Tyrod Taylor szybko odnajdzie chemię z Njoku i nie będzie bał się posyłać do niego piłek, łapiąc linebackerów w kryciu, to właśnie to połączenie powinno przynieść Browns najwięcej korzyści w ofensywie.

QB: Tyrod Taylor

Hue Jackson jest zakładnikiem własnego strachu. Duch DeShone’a Kizera ciągle straszy w Berei i HC Browns wydaje się go widzieć za każdym razem, gdy patrzy w oczy Bakera Mayfielda. Mimo że Mayfield i Kizer są pod futbolowym względem niemalże swoimi przeciwieństwami, to łączy ich to, że trafili pod skrzydła Jacksona jako debiutanci. A sposób podejmowania decyzji przez Hue (choć sam się do tego nie przyzna) zdominowało wnioskowanie indukcyjne – jeżeli postawienie na jednego rookie QB okazało się katastrofą, to postawienie na każdego kolejnego też taką będzie. Nie pomaga tutaj też brak bezpieczeństwa – Jackson musi mieć świadomość, że walczy o posadę i dlatego zachowuje się asekurancko, co ostatecznie może okazać się gwoździem do jego trumny. Tym samym kibice Browns przejmują po kibicach Bills Tyroda Taylora i wszystkie związane z nim wzloty i upadki. Z jednej strony Taylor nie straci zbyt wielu piłek, ale z drugiej nie podejmie się trudniejszych rzutów. Z jednej strony może zdobyć sporo jardów nogami, z drugiej strony te nogi nie pomagają mu, jeżeli trzeba uniknąć presji pozostając w kieszeni. Z jednej strony to człowiek z klasą i świetny lider, z drugiej strony zdolności przywódcze na niewiele się zdają, jeżeli regularnie rzucasz poniżej 200 jardów w meczu. Trenerzy Browns powinni powoli zacząć kierować swoje spojrzenia w kierunku ławki rezerwowych, jeżeli rzeczywiście chcą zobaczyć zwycięzcę.

Kluczowe pojedynki:

Denzel Ward vs Michael Thomas

Denzel Ward złapał dwa przechwyty i postawił na tyle trudne warunki Antonio Brownowi, że został nagrodzony przez NFL tytułem Rookie of the Week. Michael Thomas nie dość, że absolutnie zdominował Buccaneers, łapiąc 16 piłek na 180 jardów i TD, to ma zdecydowaną przewagę siły i wzrostu nad Wardem. Obaj zawodnicy w swoich pierwszych meczach prezentowali absolutnie topową formę, więc jeżeli ktoś miałby śledzić w spotkaniu Browns vs Saints jeden matchup, to musi to być właśnie bratobójczy pojedynek byłych kolegów z Ohio State.

Josh Gordon vs Marshon Lattimore

W meczu ze Steelers Tyrod Taylor kierował swoje podania do Gordona zaledwie trzykrotnie, co skończyło się jedną złapaną piłką na 17-jardowy touchdown, co dla zawodnika z aspiracjami i talentem by regularnie wykręcać takie statystyki, jak w sezonie 2013, nie było najbardziej udanym występem. Marshon Lattimore przeciwko Bucs zaliczył za to najgorszy mecz w swojej profesjonalnej karierze i będzie miał przeciwko sobie kolejnego po Mike’u Evansie potężnego skrzydłowego. Obaj zawodnicy mają zatem wiele do udowodnienia i od tego pojedynku może zależeć, czy Browns będą w stanie powtórzyć wyczyn Buccaneers i iść cios za cios z ofensywą Saints.

Genard Avery vs Ryan Ramczyk

Nie jest to raczej matchup, o którym można przeczytać w mainstreamowych zapowiedziach spotkania Browns vs Saints, jednak rywalizacja między Ramczykiem, który został wybrany w pierwszej rundzie zeszłorocznego draftu z widokami na zostanie franchise OT, a Genardem Avery, tegorocznym debiutantem wybranym w piątej rundzie jako off-ball LB, zapowiada się fascynująco. Podczas gdy Ramczyk na pewno nie może zaliczyć spotkania z Bucs do udanych, dając się kilkakrotnie ograć defensorom z Tampy (m.in. niechcianemu w Browns Carlowi Nassibowi), Avery zagrał fantastyczny, ukoronowany strip-sackiem, mecz przeciwko Marcusowi Gilbertowi, którego można zaliczyć do najlepszych RT w lidze. Mimo że w spotkaniu między Browns a Saints na drugim końcu linii walka między Garrettem a Armsteadem powinna być stosunkowo wyrównana, to jednak raczej tam częściej należy spodziewać się dodatkowej pomocy dla OT w postaci TE lub RB. Oznacza to tym samym częstsze pojedynki jeden na jeden Ramczyka z Averym i to od tego matchupu może w głównej mierze zależeć, czy Browns będą w stanie wywierać stałą presję na Drew Breesie.

Typ na spotkanie:

Defensywa Saints zaliczy znacznie lepsze spotkanie niż przeciwko Bucs, przez co ofensywa drużyny z Cleveland nie będzie w stanie utrzymać kontaktu punktowego z rywalem. Browns ostatecznie przegrają różnicą dwóch posiadań po meczu, w którym łącznie nie padnie więcej niż 40 punktów.