Kolejny sezon, kolejna odsłona pojedynku Saints z Rams. Ligowi potentaci zmierzą ze sobą po raz czwarty w ciągu trzech lat, tym razem w otoczce styczniowego skandalu.
Historia spotkania: w cieniu przeszłości
Od niesławnego no-callu nie da się uciec, nieważne co zawodnicy Świętych powiedzą. Pomyłka arbitrów zaprocentowała zmianami zasad, które w pierwszym tygodniu nie wywarły takiego wpływu na ligę jak to zapowiadano. Saints udało się wyrzucić z głów Minneapolis Miracle, rozgrywając jeszcze bardziej imponujący sezon, aniżeli ten poprzedzający słynną porażkę i śmiało można oczekiwać, że historia powtórzy się i w tym przypadku. Niezależnie od tego, o niczym innym nie będzie się tyle mówiło.
Gwiazda: Aaron Donald
Bezapelacyjnie najlepszy zawodnik ligi. Dominator, którego nikt nie jest w stanie zatrzymać jeden na jeden. Donald zaznacza swoją obecność wielokrotnie w każdym meczu i każdy zespół jest zmuszony planować taktykę mając jego osobę na uwadze. W grę wchodzą podwojenia, omijanie go na boisku, dodatkowa pomoc ze strony RB/TE, czy gra krótkimi podaniami. Saints udawało się już ograniczyć Donalda, lecz na wiele więcej ich nie stać. Tak jak i reszty ligi.
X-Factor: Todd Gurley
Po tym, jak obrona dołem Saints została upokorzona przez Houston, Rams dostają nadzieję, iż w końcu uda im się osiągnąć sukcesy biegowe przeciwko Świętym. W poprzednim sezonie Gurley był przez nich skutecznie ograniczani, choć udawało mu się urwać większe zdobycze. Na nieszczęście dla Rams, Gurley wciąż cierpi z powodu problemów z kolanami, przez które wygląda zupełnie inaczej, aniżeli gdy był kandydatem po nagrodę MVP. Nie jest pewne, jaki Gurley pojawi się w Colliseum, lecz wiadomo, iż jego dobra forma może odmienić losy meczu.
Mocne strony:
+ playcalling
Sean McVay to jeden z najlepszych ofensywnych umysłów ligi, o czym Saints już się przekonali wielokrotnie. Schematy McVaya bardzo często ratują ofensywę Rams, wynosząc ją na o wiele większy poziom, aniżeli suma ich talentu by na to wskazywała. To właśnie McVay jest odpowiedzialny za odrodzenie Jareda Goffa i ostatnie sukcesy Rams. Nie dziwi więc, iż pół ligi szuka teraz własnego McCoya.
+ linia ofensywna
OL Rams wciąż należy do topu ligi, choć stracili dwóch startefów – Rodgera Saffolda oraz Johna Sullivana. Pomimo tej straty, dalej są unitem, który stwarza dużo miejsca w grze dołem oraz zapewnia spokój Jaredowi Goffowi.
+ arsenał ofensywny
Choć Rams nie posiadają żadnego skrzydłowego z ligowego topu, Goff ma jednak trzech godnych zaufania skrzydłowych. Trio Brandin Cooks, Robert Woods oraz Cooper Kupp oferuje rozmaity zestaw umiejętności i wszechstronność dla schematów McVaya. Podobnie wygląda sytuacja na pozycji TE – Gerald Everett oraz Tyler Higbee w każdej chwili mogą zdobyć 20/30 jardów. Całość uzupełnia wspomniany Gurley oraz duet Malcolm Brown/Darell Henderson na pozycji RB, gdzie każdy z zawodników grozi również chwytem.
Słabe strony:
– Jared Goff
Jeśli Jared Goff zostanie zmuszony do dźwigania ciężaru gry osobiście, bez wsparcia McVaya, Rams bardzo tracą na wartości. Przerażony Goff był główną przyczyną porażki Rams z Bears, czy powolnego początku w NFC Championship Game. Czytanie gry przez Goffa nie stoi na największym poziomie i jego umysł da się oszukać, niemal całkowicie ograniczając wpływ McVaya na mecz.
– korpus LB
Cory Littleton rozwinął się w solidnego startera przez ostatni sezon, lecz to wciąż jest tylko jeden zawodnik w drugiej linii Rams. W meczu przeciwko Texans Alvin Kamara raz po raz ośmieszał duet linebackerów o kilka poziomów lepszy, aniżeli ten w barwach Rams. Przy słabości Saints do operowania na drugim poziomie boiska, Littleton będzie wyjątkowo podatny na ataki ze strony Seana Paytona.
– nowe twarze w OL
Po festiwalu pass rushu, jaki Saints zorganizowali dla Texans, nowych liniowych Rams czeka ciężkie wyzwanie. Do gry wracają David Onyemata oraz Mario Edwards, dzięki czemu Saints w końcu będą mieli kim grać na pozycji 3T.
Przeciwko Texans sukcesy odnosiły razie ustawienia z Marcusem Davenportem w środku linii, tworzącym przestrzeń innym pass rusherom. Te schematy były przeznaczone do atakowania miejsc, w których Rams będą grać nowymi zawodnikami w OL.
Kluczowe pojedynki:
David Onyemata vs. iOL Rams
Brak Onyematy był najbardziej widoczną absencją w meczu z Texans, nawet pomimo sukcesów w pass rushu. Na chwilę obecną, David to drugi najlepszy liniowy dostępny do dyspozycji Dennisa Allena i jego obecność będzie nieoceniona dla linii defensywnej Świętych.
Jared Cook vs. Cory Littleton
Nieocenioną cechą Jareda Cooka jest to, iż podobnie jak Alvin Kamara, jest on koszmarem dla koordynatorów defensywnych. Nie ma wielu linebackerów, którzy są w stanie go pokryć, a jeśli taki już się znajdzie, otwiera to miejsce na przewagę dla Kamary. Cory Littleton nie jest w stanie pokryć ich obu naraz, a jeśli Wade Phillips postawi na dodatkowego defensive backa, dla Saints otworzy się furtka aby grać dołem.
Terron Armstead/Ryan Ramczyk vs. Dante Fowler
Fowler to jedyny zawodnik DL Rams, poza Donaldem, który może poważnie zagrozić Saints. Zwłaszcza, gdy Donald generuje presję i wymusza podwojenia, były trzeci wybór draftu bardzo często zostaje oddelegowany do gry jeden na jednego. Tydzień temu dwa takie starcia przegrał Terron Armstead, który nie miał większych problemów z Fowlerem w pierwszych spotkaniach.
Typ: zwycięstwo Saints 3-7 punktami


