Week 4: zapowiedź Dolphins

Po bardzo udanym występie w Charlotte Saints zamierzają zachować rozpęd i wyrównać swój bilans. Wyzwanie, jakie na nich czeka, opisze dla SaintsPL Kuba Tłuczek z NFL24.pl, prywatnie wielki fan zespołu z Miami.

Siła: Gra biegowa

Żeby zobaczyć, jak ważna dla Dolphins jest gra dołem w ofensywie, wystarczy popatrzeć na statystyki Jaya Ajayi i na wyniki meczów. Dostrzeżemy wtedy, kto jest spiritus movens formacji ofensywnej z Miami. Jets wystarczyło ograniczyć z początku zdobycze jardowe głównego biegacza na początku spotkania, a zmuszeni potem do przerzucenia ciężaru na barki Cutlera Dolphins byli już na straconej pozycji. Rush Defence Saints póki co jest w końcówce ligowych rankingów, toteż Dolphins mogą dać się wykazać swojemu biegaczowi

Słabość: Secondary

Pomimo tego, że wrócił Reshad Jones, secondary Dolphins nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Na 5 podań, panowie z pozycji CB i S puszczają aż 4, co niweluje pracę, jaką na line of scrimmage wykonuje front seven. Biorąc pod uwagę to, że dodatkowo naprzeciw nich staje Drew Brees, to Maxwell, Jones, Allen i Howard będą musieli z siebie dać 300% normy.

Gwiazda: Devante Parker

Pomimo tego, że w wachlarzu opcji Jaya Cutlera jest i Jarvis Landry i Kenny Stills, to właśnie Parker powoli zaczyna wyrastać na gwiazdę ofensywy Delfinów. Szybki, może złapać piłki do których część odbierających nawet by nie startowała. Na pewno będzie stanowił wyzwanie dla defensorów z NOLA.

X-factor: Rush defense

Być może powinienem tu dać kwestię dyspozycji Jaya Cutlera, stabilnej jak Titanic po zderzeniu z górą lodową – nadzieje mieć możemy, ale generalnie wiadomo, że idziemy na dno. To właśnie Kiko Alonso i spółka będą starali się zatrzymać Marka Ingrama, radzącego sobie dotychczas nadspodziewanie dobrze. Do tej pory szło im świetnie – zarówno w otwierającym sezon spotkaniu z Chargers, jak i w blamażu z Jets nie można było mieć do front seven większych pretensji. Wyłączając Ingrama, mogą ograniczyć wachlarz opcji ofensywnych Saints i nawet z miernie radzącą secondary, powinno to zrobić różnicę.

Kluczowe pojedynki:

Ted Ginn vs Byron Maxwell

Ginn swoją karierę zaczynał właśnie w Miami i po tym meczu może znów dać pokaz kibicom Dolphins – tym razem jednak zamiast turkusowo-białego trykotu będzie nosił czerń i złoto Świętych. Naprzeciw niego stanie Byron Maxwell. CB Fins nie zaczął dobrze tego sezonu, a na Wembley przyjdzie mu na dodatek stanąć naprzeciw zawodnika, który pomimo wieku dalej stanowi poważne zagrożenie, szczególnie w głębi pola. Chwila nieuwagi Byrona i mamy duży problem nominalnych gospodarzy.

O-line Dolphins vs Cameron Jordan

Jordan ma już na koncie 3 sacki, zaliczone w trzech pierwszych spotkaniach. Może napsuć i liniowym i rozgrywającemu sporo krwi, a formacja Delfinów jest tuż po spotkaniu w którym dała powalić Cutlera 3-krotnie i generalnie rzecz biorąc dawała mu takie zabezpieczenie, jakie w ulewie może dać durszlak nałożony na głowę. Jest to jednak szansa na rehabilitację dla Ja’Wuana Jamesa, który był jasnym punktem ofensywy w meczu w LA. Jest on w stanie zatrzymać Jordana i w Londynie ma zamiar to udowodnić.

Mark Ingram vs Kiko Alonso

Tak jak wspomniałem wcześniej, Ingram w pierwszych spotkaniach sezonu 2017 kiedy dostawał piłkę, radził sobie nieźle. Wiadomo, że przy obecnej filozofii Świętych nie zwiększy jakoś drastycznie liczby biegów na mecz i będą one nadal oscylować w okolicach 10. Wystarczy, że front seven nie da mu przekroczyć tych 3,5 ypc i nagle nie odpali Adrian Peterson – będzie można wtedy zająć się grą podaniową.

Historia meczu: powrót syna marnotrawnego

Stephone Anthony, rozczarowujący 31 pick draftu 2015, po niedawnej wymianie za pick w piątej rundzie, stanie naprzeciw swoich dawnych kolegów. Najprawdopodobniej tylko stanie, gdyż wątpię żeby uczestniczył w jakiejś większej ilości snapów. Przed nami mecz dwóch drużyn, które do tej pory mają na koncie jedno zwycięstwo. Co prawda Dolphins są w teoretycznie lepszej sytuacji, gdyż ze względu na przedwczesny bye week ich dorobek to 1-1, jednak zwycięstwo na pewno podbuduje morale po tragicznym meczu w Wielkim Jabłku. Saints natomiast, na fali po zwycięstwie z Panterami będą chcieli wyrównać bilans i iść za ciosem. O ile zawodników nie rozłoży jet lag po podróży do Europy, to powinniśmy być świadkami ciekawego widowiska.