Week 9: Totalna dominacja

Choć Tampa wchodziła w to spotkanie z dosyć dużą ilością własnych problemów, można było oczekiwać od Bukanierów przynajmniej rzucenia rękawicy Saints. Tak sie jednak nie stało, a po zupełnej dominacji w każdym aspekcie gry Świętym udało. 30-10.

Sean Payton po wygraniu rzutu monetą zadecydował o rozpoczęciu spotkania ofensywą. Po solidnym drivie Saints zdobyli trzy punkty po kopnięciu Wila Lutza, ale Tampa miała realną szansę na przejęcie piłki po złej decyzji Breesa, ale Lavonte David nie był w stanie złapać piłki. Bucs w swoim posiadaniu nie byli jednak w stanie nic wskórać, gdyż defensywa Saints zaczęła spotkanie z wysokiego C i nie spuściła z tonu. Doprowadziło to do puntu gości, który został zablokowany i wrócony na przyłożenie przez Justina Hardee. Wyraźnie przybici tym Buccaneers nie potrafili w ogóle ruszyć swojej ofensywy, będąc zupełnie dominowanym przez obronę Saints.

Iskierka nadziei dla nich pojawiła się jednak w drugiej kwarcie, kiedy po pięciominutowym drivie Lavonte David wyrwał piłkę z rąk Alvinovi Kamarze. Ofensywa Bucs momentalnie się obudziła i udało jej się wysupłać trzy punkty po solidnym drivie. Tak szybko jednak, jak wrócili do gry, tak szybko zostali pozbawieni jakichkolwiek szans, gdy Alvin Kamara zabawił się z obroną gości, zupełnie ośmieszając jednego z defensorów próbujących go zatrzymać. Saints w zaledwie dwie minuty pokonali 93 jardy, pokazując Buccaneers kto dyktuje warunki tego spotkania.

Start drugiej połowy zupełnie wyssał życie z drużyny gości. Po 3&out, duet Ingram/Kamara sie przebiegł po nich, ustawiając tego drugiego w pozycji do kolejnego TD, co chętnie wykorzystał. Niewiele czasu minęło, a Vonn Bell wyrwał piłkę OJ Howardowi, dając Saints pozycję od razu w zasięgu nogi Wila Lutza. Lecz Sean Payton nie zamierzał sie bawić z gośćmi, decydując się na dalekie podanie do Teda Ginna. Zadziałało, a Saints prowadzili już 30-3.

Spotkanie to mogło by się skończyć jeszcze większą rzezią na przyjezdnych, ale po urazie Williama Gholstona oraz uderzeniu Marshona Lattimore’a przez Mike’a Evansa oba zespoły przestały się usilnie starać. Wpływ na to także miała odnowiona kontuzja QB Bucs – Jameisa Winstona, który był zmuszony zejść z boiska, ale na linii bocznej to on prowokował Lattimore’a. Dzięki lżejszej grze Bucs byli w stanie zdobyć honorowe przyłożenie, ale we znaki im dał się Sean Payton, który w ramach małego rewanżu postanowił, skutecznie, zamrozić kopacza rywali.

Trudno wyliczyć co zadziałało tym razem, bo Saitns zagrali fenomenalne zawody, bliskie perfekcji. Główne role znowu odegrali debiutanci – Kamara świetnie się odbił po fumble, a Marshon Lattimore zniszczył psychikę Mike’a Evansa, bądź co bądź czołowego WR ligi. Jeśli można się do czegoś przyczepić, to niewątpliwe będzie to łapanie puntów przez Saints. Ted Ginn znowu miał z tym problemy i Sean Payton już postanowił, iż zaadresuje ten problem w najbliższym czasie.

Za tydzień Saints czeka wyjazd do Buffalo.

  • dalinar85

    Naprawdę świetny mecz w wykonaniu zarówno obrony jak i ataku. Jak pokazała statystyka mamy duże szansa na Superbowl, bo poprzednie 2 ekipy, które po 2 porażkach odniosły 6 zwycięstw potem wygrywały Superbowl i oby w tym roku tradycja został podtrzymana.

    Natomiast ja przyczepię się to oprócz łapania puntów, to martwi mnie trochę Wil Lutz i kolejny już zablokowany PAT. Na razie to nie przeszkodziło, ale kiedyś w meczu na styku może okazać się kluczowe, tak jak np w zeszłym sezonie i mecz z Denver bodajże.
    Formacja specjalna musi to poćwiczyć, bo i do kopnięć z pola też można mieć zastrzeżenia.

    • Dominik Kędzierawski

      Blokowanie FG to jeden z większych problemów tego zespołu, tuż po łapaniu puntów.
      Ale w tym meczu nieco byli usprawiedliwieni przez kontuzję. Wszak w tej formacji blokować musiało dwóch TE zamiast dwóch liniowych, co widać, że się odbiło na jakości ich bloku.

      Do samego Lutza nic nie mam. Jest bardzo solidny. Kąt kopnięć jest poprawiony i ciężej je zablokować. Musimy tylko poprawić to blokowanie…