Game #15: Rozstrzelani przez rezerwowych

Po wczorajszym spotkaniu można niewątpliwie orzec, iż Raptors mają patent na drużynę z Nowego Orleanu. W rewanżowym spotkaniu za porażkę w Kanadzie Pels nie udało się podjąć odwetu, po kolejnym festiwalu strzeleckim.

Początek spotkania szedł jednak po myśli gospodarzy. Dobry balans ofensywy z defensywą szybko wyprowadził Pelicans na prowadzenie. Szli po tym dalej za ciosem, po trafieniu Davisa na 3 minuty przed końcem prowadząc już 30-16. W końcówce jednak swoje show miał CJ Miles, niwelując straty do 5 punktów.

Druga kwarta zaczęła się od kolejnych popisów ławki Raptors. Miles trafił kolejną trójkę, po czym cztery kolejne trafienia zanotował Pascal Siakam. Niedługo po tym kolejne dwa ciosy zadali Fred VanVleet oraz raz jeszcze Siakam, sprawiając, iż jakakolwiek przerwa Pelicans przestała istnieć. Rozpoczęła się gra punkt za punkt do końca połowy, zakończona jednopunktowym prowadzeniem gości.

Od wyrównanej gry rozpoczęła się również druga połowa, lecz czym dalej w las, tym gorzej się wiodło Pels. Raptors powoli zaczynali się urywać, zupełnie dominując ostatnie minuty kwarty. Znowu ciosy zadali rezerwowi Raptors – po trójce dorzucili Miles oraz VanVleet. Pelicans nigdy się nie podnieśli po tym, a cała czwarta kwarta upłynęła na pełnej kontroli Raptors.

Dużym problemem dla Pels była trójka Raptors – goście trafili 16 z 34 prób, ale trafiali oni w kluczowych momentach takich jak końcówki pierwszej oraz trzeciej kwarty. Na przyzwoitym poziomie zagrało także trio DeRozan, Lowry oraz Valanciunas – każdy z nich dorzucił powyżej 20 punktów. Pozytywnie pokazali się Rajon Rondo – 8 asyst w 14 minut oraz Darius Miller – 13 punktów oraz 2-2 zza łuku.

  • dalinar85

    Chyba mecz z Denver pokazał gdzie tak naprawdę znajduję się drużyna Pelicans. Już nie chce mi się nawet nic pisać o tym co Gentry zrobił z całkiem dobrymi obrońcami. Wstyd i tyle.

  • Karol Krol

    Teraz liczy sie tylko wygrana z Denver w Pepsi Arena !!!Naprzód Pelikany !!!

  • dalinar85

    Czyli jednak mamy bardzo słabą drużynę, a wygrane ze słabiakami zakłamywały rzeczywistość. Ciągle mamy beznadziejną obronę i tylko 2 razy nie straciliśmy 100 punktów.
    Tu nie trzeba myśleć nad oddawaniem picku tylko wywalić Gentry’ego i zobaczyć czy coś pójdzie do przodu. Z Gentrym raczej nic nie osiągniemy, bo ku… mamy bilans 1-7 z drużynami na plusie, a ta wygrana to z Cavs będącymi wtedy w kryzysie wielkim. Z czego 2 razy przegraliśmy gdy rywale byli w b2b. Zresztą Orlando, Toronto czy Minnesota to nie są jakieś nawet bardzo dobre zespoły, więc takie mecze to obowiązek wygrywać u siebie.

    Jedyny pozytyw to Rondo i jego bardzo dobra gra. Widać, że robi różnicę i z nim na boisku gra wyglądała dużo lepiej niż bez niego.

  • Mimo, że faktycznie super z ławki spisał się Miles, to uważam, że załatwili nas jednak DeRozan i Lowry. Nie wiem czego brakowało, bo na początku wydawało, że ten mecz może być nasz. Raptors byli w back-to-back, więc aż grzechem było tego nie wykorzystać. Spieprzyliśmy to, a przed nami teraz miesiąc ciągłych spotkań z topowymi zespołami. Albo za 3-4 tygodnie będziemy jeszcze porządnie w grze, albo będzie trzeba myśleć nad wymianą picku etc.