X-Factor: Playoff Jrue & Playoff Rondo

Nawet najwierniejsi fani Pelikanów nie mieli w swoich fantazjach, Pelicans wyjeżdżających z Portland przy wyniku serii 2-0. Pellies zdominowali wyżej rozstawionych Trail Blazers i podczas gdy rywalizacja zmierza już do Nowego Orleanu, są oni już zdecydowanymi faworytami do przejścia do drugiej rundy. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie fantastyczna dyspozycja tej dwójki – Rajona Rondo i Jrue Holidaya.

Gdy przygotowywaliśmy się do tej serii, wszystko wskazywało na to, że największą przewagą ekipy z Oregonu będzie ich duet obwodowy – Damian Lillard i C.J. McCollum. To bezsprzecznie jeden z najlepszych backcourtów NBA, który wielokrotnie w tym sezonie wygrywał Blazers spotkania. Obaj potrafią się odpalić w każdym momencie meczu i zdobywać punkty seriami. Są piekielnie niebezpieczni, ale w ostatnich dniach przegrywają walkę z Pelicans z kretesem.CZYTAJ WIĘCEJ

Przemyśleń kilka: Pelicans vs Blazers

Skreślani i niedoceniani. New Orleans Pelicans jeszcze przed rozpoczęciem sezonu byli drużyną, którą wielu „ekspertów” nie widziało nawet w pierwszej ósemce Zachodu – ze zdrowym Anthonym Davisem i DeMarcusem Cousinsem w składzie. Kiedy zespół z Nowego Orleanu zaczął się powoli rozkręcać w styczniu, wielu zaczęło zmieniać zdanie i wskazywali Pelicans w gronie najlepszych ekip na Zachodzie. Wtedy przyszedł świetny mecz przeciwko Houston, który miał się okazać przełomowy… I zerwany Achilles.

Po kontuzji Cousinsa, Pelicans szukali swojej drogi. Przez pierwszych kilkanaście dni byli zagubieni i łatwi do zbicia. Ten zespół jednak kolejny już raz, wstał z kolan i podjął walkę. Anthony Davis oraz Jrue Holiday weszli na niebywały poziom i wprowadzili Pellies do upragnionych playoffs. A tam czekają już równie głodni zwycięstw – Portland Trail Blazers.CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans vs Blazers w liczbach

New Orleans Pelicans vs Portland Trail Blazers. Jedna z najbardziej elektryzujących par w tegorocznych playoffs. Być może najbardziej wyrównana rywalizacja pierwszej rundy. Drużyny, które szukają swojego miejsca w czołówce ligi i starają się wejść na wyższy poziom. Blazers udało się to wcześniej i z większą łatwością. Dla Pelicans to pierwsza szans od kilku lat. Czeka nas przepiękna seria.

Sprawdźcie kilka statystycznych ciekawostek przed pierwszym meczem, który odbędzie się już w nocy z soboty na niedzielę o 4:30 w Portland.CZYTAJ WIĘCEJ

Z kim zagrają Pelicans w playoffs?

Z kim zagrają Pels w playoffs? To pytanie, na które nie ma jeszcze odpowiedzi, a które zadaje sobie pewnie każdy fan drużyny z Luizjany. Przed Pelicans jeszcze jedno, arcyważne spotkanie na koniec sezonu. Podejmą oni u siebie San Antonio Spurs. Porażka z drużyną z San Antonio będzie oznaczać, że Nowy Orlean w pierwszej rundzie playoffs będzie musiał zmierzyć się z którymś z dwóch gigantów – Golden State Warriors lub Houston Rockets. Swoje spotkania rozgrywają jeszcze jednak inne drużyny na Zachodzie, które mogą okazać się kluczowe dla późniejszego rozstawienia.

Postarałem się rozpisać wszystkie możliwe opcje dla New Orleans Pelicans. Istnieje nawet jeszcze niewielka szansa na to, aby pozyskać przewagę parkietu w pierwszej rundzie. Dla wszystkich ciekawych, jak to wygląda na dwa dni przed zakończeniem sezonu, zapraszam do zapoznania się z tym linkiem – KLIK.CZYTAJ WIĘCEJ

Kamieński: Dziki Zachód

Nie pamiętam sezonu, w którym do ostatnich dni walczyłoby aż tak wiele drużyn o przetrwanie i awans do playoffs. Do końca sezonu regularnego pozostał tydzień, a zajmujący na Zachodzie 4. miejsce Utah Jazz mogą jeszcze wypaść poza rundę finałową. To istne szaleństwo.

Nikt spośród walczących drużyn nie potrafił uciec na wystarczająco dużo, aby przez moment odetchnąć i złapać trochę energii przed morderczą końcówką. Wszystko wskazuje na to, że o tym kto awansuje dalej zadecyduje spora dawka szczęścia oraz to ile zostało ekipom paliwa w baku. Na Zachodzie jednego dnia można cieszyć się z bycia w top4 konferencji, aby następnego drżeć o to, aby nie wypaść poza czołową ósemkę.CZYTAJ WIĘCEJ

Przedruk: Rozmowa z E’Twaunem Moore’m

Kiedy New Orleans Pelicans podpisali E’Twauna Moore’a na czteroletni kontrakt, wart ponad 34 mln $, wielu zastanawiało się nad tym, czy zawodnik jest tego wart. To w końcu kupa pieniędzy. Wcześniej Moore szukał swojego miejsca w NBA – zaczynał w Bostonie, zaliczył krótki epizod w Orlando, a następnie przeniósł się do Chicago. To właśnie w Wietrznym Mieście kibice koszykówki mogli go poznać z dobrej strony.

W sezonie 2015-16 rzucał 7.5 punktów na mecz, przy dobrej skuteczności i z dobrymi notami w obronie. Pelicans zdecydowali się podpisać go na rynku wolnych agentów. Pierwszy sezon w Nowym Orleanie przebiegł solidnie, ale bez rewelacji. Wielu oczekiwało od niego, że stanie się nowym Erickiem Gordonem, ale był dobrym zadaniowcem.CZYTAJ WIĘCEJ