Game #58: Niesamowite zwycięstwo po dogrywce

Pelicans mierzyli się po przerwie z drużyną Miami Heat. Wcześniej nasz zespół odniósł trzy zwycięstwa z rzędu, przez co dzisiejsza wygrana przedłużyła passę do 4 zwycięstw. Nie udałoby się to gdyby nie duet Davis-Holiday, który rzucił łącznie 74 punkty.

Oczywiście mecz nie był łatwy. Wszystko wyjaśniło się dopiero w dogrywce, w której Pels wygrali tylko jednym punktem.

CZYTAJ WIĘCEJ

Game #57: Punktowy rekord klubu i dominacja Pellies

New Orleans Pelicans przedłużyli swoją serię zwycięstw do trzech. Tym razem Pellies udało się pokonać młodą drużynę Los Angles Lakers, wrzucając im przy tym upokarzającą liczbę punktów – 139. Dla Pelikanów to wyrównanie rekordu klubu. Zwycięstwo nad Lakers jest o tyle cenne, bowiem teraz koszykarze z Nowego Orleanu mogą zrobić sobie kilkudniowe wakacje podczas przerwy na All-Star Weekend.

Jeśli rozpoczynać mecze koszykówki – to właśnie tak! Pelicans weszli w spotkanie w fantastycznym stylu, kompletnie dominując przyjezdnych z Los Angeles. Fantastyczna obrona i jeszcze lepsza egzekucja w ataku pozwoliła na szybkie wyjście na prowadzenie. Z każdą kolejną minuta ta przewaga rosła.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #56: Formalność w Detroit

New Orleans Pelicans wygrywają drugie spotkanie na wyjeździe z rzędu. Podopieczni trenera Gentry’ego wykorzystali zmęczenie Detroit Pistons i od pierwszych minut przejęli inicjatywę w Mo-Town. Dla Pelicans to kolejne bardzo cenne zwycięstwo, które przedłuża nadzieję na awans do Playoffs.

Tuż przed pierwszym gwizdkiem Alvin Gentry zmienił swoje ustawienie i wrzucił do pierwszej piątki Emekę Okafora za Nikolę Miroticia. To wszystko aby zapobiec dominacji podkoszowego duetu Griffin-Drummond (Boogie wracaj!). I wydaje się, że to był trafiony pomysł.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #54 i #55: blamaż w Philly i zwycięski blamaż na Brooklynie

Ostatnie dwa spotkania na wschodzie są zdecydowanie do zapomnienia dla Pels. Back-to-back w Philadelphii oraz Brooklynie przyniósł co prawda jedno zwycięstwo, ale gra Pelikanów momentami wołała o pomstę do nieba.

Występ w mieście braterskiej miłości najlepiej jest po prostu przemilczeć. Zmiana w pierwszej piątce okazała się mieć tragiczne skutki i to mimo faktu, iż DeAndre Liggins starał się jak mógł. Sixers w parę minut odskoczyli na 26-6, a Joel Embiid robił co chciał i jak chciał z defensywą Saints. A ofensywa? Coś takiego nie istniało. Na ten mecz Pelicans wyszli bez jakiegokolwiek celu w życiu, tracąc piłkę przypuszczalnie trzysta razy w ciągu pierwszych minut. To cud, że zdobili 82 punkty.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #53: rozstrzelani

Utah Jazz przyjechali do Nowego Orleanu w trakcie serii zwycięstw i bez większego oporu ze strony Nowego Orleanu ją tylko przedłużyli, dzięki świetnej skuteczności tego dnia.

Pelicans znowu zaczęli mecz bardzo słabą grą – Jazz po siedmiu minutach odskoczyli na prowadzenie 23-8. Udało im się złapać odrobinę rytmu i urwać na run 10-0, ale Jazz wrócili do dwucyfrowej przewagi wraz z końcem kwarty. W drugiej odsłonie Pelicans nabrali wiatru w żagle, rzucając 41 punktów Jazz. Dzięki dobrej ofensywnie Pelikanom udało się zniwelować straty do jednego punkta, przegrywając w ostateczności sześcioma.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #52: debiut Miroticia; bez szans w Minneapolis

Minnesota w tym sezonie ewidentnie jest najcięższym rywalem dla drużyny Pelikanów. Fani Pels wyczekiwali debiutu Nikoli Miroticia, który wraz z Emeką Okaforem dołączył do zespołu w Minnesocie i zostali nagrodzeni dobrym występem Chorwata Hiszpana, ale niestety nie zespołu.

Wolves bardzo szybko wykorzystali to, iż ich pierwsza piątka dobrze się zgrywała z tym, co wystawili Pelicans. Goście nie mieli żadnej odpowiedzi na ofensywę Wilków, która bez najmniejszego wysiłku zdobywała kolejne punkty. Skonfrontowane to z brakiem jakiekolwiek formy Pels szybko pozwoliło gospodarzom narzucić swoją dominację i zbudować 18-punktową przewagę. I to by było na tyle w tym meczu. Timberwolves panowali przez całe 48 minut, kontrolując wszystko co się działo na parkiecie i nie pozwalając Pelikanom na jakikolwiek zryw.CZYTAJ WIĘCEJ