Game #63: Porażka w Los Angeles

New Orleans Pelicans przegrali drugie spotkanie z rzędu, tym razem w Los Angeles z Lakers. Koszykarze z Nowego Orleanu po zaciętym meczu musieli uznać wyższość rywali – zwycięską trójką popisał się w końcówce LeBron James, który zamknął wynik spotkania. Ostatecznie Lakers wygrali 119 – 125.

Co ciekawe, Anthony Davis wystąpił w dzisiejszym spotkaniu pomimo wiadomych względów. W ostatnim starciu z Lakers – w Nowym Orleanie – Davis nie wyszedł na parkiet. Dzisiaj zagrał swoje standardowe 20 minut i zdobył 22 punkty i 5 zbiórek.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #61: kto potrzebuje Davisa?

Ku zaskoczeniu nikogo, Anthony Davis postanowił odpuścić sobie spotkanie z Los Angeles Lakers rozgrywane w Nowym Orleanie. Podziałało to jednak bardzo skutecznie na resztę zespołu, która z marszu zaczęła grać lepiej, skuteczniej oraz przede wszystkim, z większą chęcią.

Spotkanie rozpoczęło się od bardzo wyrównanej gry, a obie drużyny skutecznie radziły sobie w ataku. Ostatecznie to Pels mieli 7 punktów przewagi po buzzerze Iana Clarka, prowadząc 42-35 po pierwszych dwunastu minutach. Pozwoliło to przejąć inicjatywę Pelikanom, której oni nie oddali już do końca spotkania. Na starcie Q2 bardzo szybko powiększyli oni przewagę do dwucyfrowych rozmiarów, skutecznie kontrując późniejsze próby powrotów Lakers.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #60: comeback Pacers

Niestety, kończąca sezon kontuzja Anthony’ego Davisa okazała się na tyle niepoważna, iż wrócił on do gry. Interim GM Danny Ferry wziął jednak sprawy w swoje ręce, ograniczając minuty jego oraz Jrue, dając szansę na zabłyśnięcie nadchodzącym wolnym agentom oraz młodzieży. I te słowa znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Starterzy rozpoczęli mecz bardzo dobrze, bardzo szybko przejmując inicjatywę na korzyść Pels, w konsekwencji osiągając dwucyfrową przewagę. Była ona najwyższa po trafieniu Jahlila Okafora na dwie minuty przed końcem, sięgając 15 punktów. Ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem Pels 35-24. Podobny przebieg miała druga odsłona, zdominowana przez krótkie runy, głównie na korzyść Pels. To właśnie oni pod koniec kwarty mieli już 20 punktów przewagi. Pacers do końca kwarty zniwelowali straty do 13 punktów.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #58: 23 punkty Ziona, LSU z imponującą wygraną

Kiedy NBA wypiera się, iż nakazała Pelicans grać określoną ilość minut Anthonym Davisem, Davis oraz Pelicans skutecznie udowodnili jak mało ma to sensu.

Ponieważ Pels walczyli z Magic przez równe trzy minuty. Nie więcej. Anthony Davis wyraźnie myślami był gdzie indziej (Los Angeles), nie wykazując ani woli walki, ani chęci do gry. Rzuciło się to cieniem na resztę drużyny, która po zdobyciu zawrotnej ilości trzech punktów w trzy minuty, nie zdobyli żadnych przez kolejne pięć. Dopiero rezerwy ocaliły resztki honoru, jakie tej drużynie zostały. 36 do 9, zanim ławka rynek 8-3 osłabiła to ośmieszenie. Po meczu. Przez resztę meczu Magic spokojnie kontrolowali grających bez życia Pels.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #57: Zion zachwyca, Pelicans przegrywają

Zion Williamson i jego Duke pokonali dzisiaj uczelnię Virginia 81 – 71. Zion zapisał na swoim koncie 18 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst i imponujące 3 przechwyty i 3 bloki – w tym jeden blok, który z pewnością będziemy przed draftem oglądać kilkadziesiąt razy. Williamson to już pewniak do bycia #1 w drafcie, na którą to „jedynkę” Pelicans mają aktualnie 4.5% szans ze swojego wyboru. New York Knicks mają tych szans 14%, na co trzeba bacznie zwracać uwagę.

Poza Williamsonem świetny mecz miał też Cam Reddish – 17 punktów i 5 trafionych trójek. Najwięcej „oczek” dla Duke zdobył jednak RJ Barrett, wszechstronny skrzydłowy – 26 punktów, 7 zbiórek i aż 6 trafień zza łuku. Jeśli Pelicans poszczęści się w loterii draftu, to ta dwójka byłaby w zasięgu ręki podczas draftu w czerwcu.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #56: na przekór Silverowi oraz wygrana

Stało się. Po presji ze strony ligi, Anthony Davis wrócił do gry w meczu przeciwko Minnesota Timberwolves. I wrócił w wielkim stylu.

Pomimo powrotu AD, Pelicans zaczęli mecz słabo i natychmiastowo Wolves udało się przejąć inicjatywę. Choć Davis zdobył pierwsze punkty dla Pels, po czterech minutach Wolves mieli już dwucyfrową przewagę na swoim koncie. Gwiazda Pels punktowała dalej, lecz to dopiero pobudka Jrue oraz Franka Jacksona ruszyła zespół. To, co odrobili, straciła jednak ławka i Minnesota prowadziła 35-22 po Q1. Podobnie zaczęła się druga odsłona, w połowie której Wolves prowadzili już 49-33, kiedy to Pelicans wrócili z martwych i udali się na run 22-4. Spotkanie przestało mijać pod dyktando gości, którzy nie mieli odpowiedzi na Pels oraz Davisa. Dzięki temu, na przerwę oba zespoły schodziły mając po 22 punkty na koncie.CZYTAJ WIĘCEJ