Game #56: na przekór Silverowi oraz wygrana

Stało się. Po presji ze strony ligi, Anthony Davis wrócił do gry w meczu przeciwko Minnesota Timberwolves. I wrócił w wielkim stylu.

Pomimo powrotu AD, Pelicans zaczęli mecz słabo i natychmiastowo Wolves udało się przejąć inicjatywę. Choć Davis zdobył pierwsze punkty dla Pels, po czterech minutach Wolves mieli już dwucyfrową przewagę na swoim koncie. Gwiazda Pels punktowała dalej, lecz to dopiero pobudka Jrue oraz Franka Jacksona ruszyła zespół. To, co odrobili, straciła jednak ławka i Minnesota prowadziła 35-22 po Q1. Podobnie zaczęła się druga odsłona, w połowie której Wolves prowadzili już 49-33, kiedy to Pelicans wrócili z martwych i udali się na run 22-4. Spotkanie przestało mijać pod dyktando gości, którzy nie mieli odpowiedzi na Pels oraz Davisa. Dzięki temu, na przerwę oba zespoły schodziły mając po 22 punkty na koncie.CZYTAJ WIĘCEJ

#ADrama: NBA Trade Deadline – wpis aktualizowany

Zamknięcie okienka transferowego zbliża się wielkimi krokami. Od dnia, w którym Anthony Davis poprosił o transfer z New Orleans Pelicans, Dell Demps nie ma chwili na odpoczynek. Następne godziny zadecydują o tym, w jakim kierunku powędruje zespół z Nowego Orleanu. NBA Trade Deadline w czwartek o godzinie 21:00 czasu polskiego. Czas rozpocząć show.

Post będzie na bieżąco aktualizowany. Wszystkie plotki, doniesienia, transfery w jednym miejscu.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #52: Świetny mecz młodych Pelicans

To było kolejne spotkanie bez Anthony’ego Davisa i wielu innych podstawowych graczy. W ich miejsce pojawili się jednak zawodnicy, którzy w pierwszej części sezonu nie mieli nawet minut, a dzisiaj stanowią o sile zespołu. Dzisiaj nie wystarczyło to na świetnych w tym roku Denver Nuggets, którzy pokonali Pelicans 105 – 99. Kibice w Nowym Orleanie pożegnali jednak swoją drużynę wielkimi brawami, gdyż można było być dumnymi z ich walki i zaangażowania.

Pelikanom udało się nawet nieoczekiwanie wygrać pierwszą połowę z Nuggets. Świetnie kolejny raz spisywał się Jrue Holiday, a pomagał mu Jahlil Okafor. Kryzys w grze Pels nadszedł jednak na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, gdzie Nuggets wyrobili sobie ponad 11 punktów przewagi. Genialny był Nikola Jokić, którego wizja i inteligencja boiskowa napędzała drużynę z Kolorado.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #51: Wielkie serce, wielka wygrana

Nie ma większej umiejętności i atutu na koszykarskim parkiecie, niż wielkie serce, zaangażowanie i chęć zwycięstwa. Najlepsi w historii tego sportu bardzo często po prostu bardziej chcieli. Dzisiaj w Toyota Center, bardziej chcieli New Orleans Pelicans. Dzięki fantastycznemu występowi Jrue Holidaya i Jahlila Okafora, Pelicans pokonali faworyzowanych Houston Rockets 121 – 116.

Nowy Orlean był dzisiaj bez niemalże wszystkich swoich „najlepszych” zawodników. Alvin Gentry nie miał do dyspozycji Davisa, Randle’a, Miroticia, Moore’a i Paytona. Można byłoby z tego ułożyć solidną piątkę. Pozostali pokazali dzisiaj jednak ogromne serce i chęć udowodnienia (Davisowi?), że potrafią grać na wysokim poziomie.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #50: Przynajmniej jest Jah

Bez AD oraz Niko Pelicans podjęli u siebie San Antonio Spurs, ale koniec końców ich dziury podkoszowe oraz słabsza dyspozycja obwodu wzięły górę i Pels nie byli w stanie wygrać tego meczu.

Zaczęło się wyrównanie, od wymiany punktów po obu stronach. Pelicans nie mogli wstrzelić się zza łuku, w obronie nie potrafiąc zatrzymać Spurs w pomalowanym. Minimalna kontrola Spurs zaczęła się ujawniać pod koniec kwarty, kiedy odskoczyli oni na 26-20, ale Pels odpowiedzieli na to runem 12-2 na przełomie kwart, zawierającym m. in. buzzera Jrue Holidaya. Zostało to jednak skontrowane przez Spurs, którzy sami rozpoczęli run 11-2 i odzyskali kontrolę nad meczem. Pod koniec pierwszej połowy Ostrogi miały już 10 punktów przewagi po trójce Bryna Forbesa, ale wspólny wysiłek Jrue Holidaya oraz Jahlila Okafora zrzucił straty do trzech punktów.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #48: Porażek ciąg dalszy

Wciąż nie zmienia się postawa New Orleans Pelicans w tym sezonie. Po zwycięstwie nad Memphis Grizzlies, była okazja aby przedłużyć serię zwycięstw do dwóch spotkaniach – i to bez Anthony’ego Davisa w składzie – Pelikany na własnym parkiecie byli jednak gorsi od Detroit Pistons, przegrywając 98 – 94.

Jest to o tyle przykre, gdyż jeśli się spojrzy w terminarz Pellies to Pistons wydawali się najłatwiejszym rywalem w ciągu następnych kilkunastu dni. Jeśli wygrywać bez Davisa, to właśnie z takimi rywalami. Detroit byli w dodatku również bez swojego drugiego najlepszego zawodnika – Andre Drummonda. To jednak nie pomogło Pels.CZYTAJ WIĘCEJ