Game #19: Pels na fali

Taką grę Pelicans aż chce się oglądać. Po niespodziewanym zwycięstwie ze Spurs przyszła kolej na Suns. Mecz można określić jednym słowem. Dominacja. Pellies nie zostawili żadnego pola do popisu gospodarzom, rzucając w pierwszej połowie aż 72 punkty. Miejmy nadzieję, że ta passa będzie trwała dłużej.

CZYTAJ WIĘCEJ

Game #18: Ważne zwycięstwo, Spurs rozjechani

To nie żart, bardziej noc cudów. New Orleans Pelicans wreszcie wygrali z wyżej notowanym rywalem. Kto by pomyślał, że taka właśnie wygrana przyjdzie w meczu z San Antonio Spurs, którzy od lat są w czołówce ligi i nie chcą z niej spaść. Zwycięstwo tym bardziej cenne, iż zaczęło się fatalnie, od wysokiej straty. W pewnym momencie Pelicans przejęli kompletnie mecz i przewaga wynosiła aż 30 punktów. Ostatecznie skończyło się na solidnym wyniku 90 – 107.

To Spurs od pierwszej minuty wyglądali jak zespół, którzy przyjechał tutaj po zwycięstwo. Ich 15-punktowa przewaga szybko została jednak zaprzepaszczona, a to głównie dzięki fantastycznej obronie w drugiej i trzeciej kwarcie. Spurs w 14 minut zdobyli jedynie 30 punktów, Pelicans? 68.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #17: Ponownie na plusie

Po ostatnim fatalnym meczu przyszła kolej na spotkanie z Oklahoma City Thunder. Dobra okazja, aby zmazać plamę po potyczce z Nuggets. Pellies pokazali to, że umieją się po takim ciosie podnieść i pokonali u siebie drużynę gości, wracając tym samym do dodatniego bilansu.

CZYTAJ WIĘCEJ

Game #16: wstyd, hańba, ośmieszenie

O takich występach aż szkoda pisać. Wstyd, hańba, ośmieszenie – różnie można go streścić w jednym słowie. Wyjazd Pelicans do Denver zupełnie się nie udał i z tego powodu Pels wrócili do 0.500, przedłużając tylko swoją agonię przeciwko mocniejszym zespołom.

CZYTAJ WIĘCEJ

Game #15: Rozstrzelani przez rezerwowych

Po wczorajszym spotkaniu można niewątpliwie orzec, iż Raptors mają patent na drużynę z Nowego Orleanu. W rewanżowym spotkaniu za porażkę w Kanadzie Pels nie udało się podjąć odwetu, po kolejnym festiwalu strzeleckim.

Początek spotkania szedł jednak po myśli gospodarzy. Dobry balans ofensywy z defensywą szybko wyprowadził Pelicans na prowadzenie. Szli po tym dalej za ciosem, po trafieniu Davisa na 3 minuty przed końcem prowadząc już 30-16. W końcówce jednak swoje show miał CJ Miles, niwelując straty do 5 punktów.CZYTAJ WIĘCEJ

Game #14: Wymęczone zwycięstwo po thrillerze

Jeśli Pelicans chcą na stałe zagościć się w górnej części tabeli to muszą wygrywać. Nieważne w jakim stylu, nieważne kto będzie najlepszym zawodnikiem – zwycięstwa muszą nabijać się regularnie na liczniku. Tak też było dzisiaj, po męczarniach z gorzej notowaną Atlanta Hawks udało się jednak wydrzeć „W” w końcówce i odesłać gości do domu z pustymi rękoma. Pelicans wygrali 105 – 106 mimo, że przez całe spotkanie byli drużyną słabszą.

Zaczęło się w bardzo słabym stylu. Pellies przegrali pierwszą kwartę wysoko 32 – 23, a jeszcze gorzej zaczęło się robić w późniejszych fragmentach gry. To był mecz serii – jeśli jeden zespół notował run 10-0 to można było się spodziewać zaraz tego samego ze strony przeciwnej. Ostatecznie Pelicans przez trzy następne kwarty regularnie i stopniowo niwelowali straty. Choć tak łatwo to nie wyglądało.CZYTAJ WIĘCEJ