Game #26: GSW po raz trzeci lepsi od Pelicans

Znaleziony obraz

Drugi raz w tym sezonie zawodnicy Pelicans ulegli Golden State Warriors. Ekipę z Oakland do zwycięstwa poprowadził dziś Stephan Curry, który zdobył 30 punktów i 7 asyst.

Niestety nie dane było nam oglądać w tym meczu Cheick’a Diallo, a szkoda bo widać, że chłopak ma duży potencjał i Gentry mógł go wpuścić chociażby za Ajincę, który wyszedł dziś w podstawowym składzie lecz zagrał tylko 13 minut i trafił 0 punktów. Dziwne, że Gentry nie daje zagrać zawodnikowi, który ostatnio rzucił przecież 19 punktów. Nawet jeśli dzisiaj miałby nie powtórzyć tego tego wyczynu to chociaż mógłby się ogrywać w swoim debiutanckim sezonie.

Pierwsza kwarta o dziwo na korzyść Pelicans, którzy byli po prostu bardziej skuteczni od Warriors. Rzucili w niej 35 punktów przy 29 Wojowników. Drugą kwartę Pelicans również wygrali, ale już tylko jednym punktem i na przerwę schodzili prowadząc 65-58.

Po przerwie to zawodnicy Warriors zaczęli lepiej grać. W trzeciej kwarcie zdobyli aż 37 punktów, a Pels 29. Do tego momentu Pellies rzucali na poziomie 54%. W czwartej kwarcie, na 4 minuty przed końcem, Pelicans prowadzili 108-107, jednak dobra gra w obronie drużyny z Oakland sprawiła, że to oni triumfowali. Gdy do końca meczu zostało już tylko 13.4, Jrue Holiday wykorzystał tylko jeden rzut wolny, a wynik wynosił 111-109. Pelikany próbowały jeszcze zawalczyć i podjęły próbę ratowania wyniku faulując Green’a. Ten jednak wykorzystał oba rzuty osobiste i mecz zakończył się rezultatem 113-109 dla Warriors.

Po Curry’m najlepiej w drużynie Wojowników zagrał Kevin Durant, notując 27 punktów, 3 asysty i 2 bloki. Draymond Green na swoje konto wpisał kolejne triple-double. Zdobył 12 oczek, 12 zbiórek, 10 asyst oraz 4 przechwyty.

W naszej drużynie najwięcej punktów zdobył Anthony Davis. Jego zdobycz wynosi 28 punktów, 8 zbiórek i aż 5 bloków. Drugim najlepszym zawodnikiem w drużynie z Luizjany był Langston Galloway, który zdobył 20 punktów oraz 3 przechwyty.

Buddy Hield mimo, że wyszedł w S5 zagrał tylko 18 minut, zdobywając tylko 7 punktów.

Następne spotkanie Pels zagrają u siebie, w nocy z czwartku na piątek. Przeciwnikiem będzie Indiana Pacers. Mecz o godzinie 2:00.

  • Tak od siebie – Cheick Diallo w takich meczach jak z Warriors nie będziemy oglądać i to jest normalne i odpowiednie. Alexis Ajinca może i zdobył 0 punktów w tym meczu, ale był świetny. Wciskał łokcie tam, gdzie trzeba, atakował ciałem, rzucał ostrymi słowami i wyprowadzał GSW z równowagi. Więc tutaj + dla Gentry’ego i oby więcej takich występów Alexa, bo jest nam taki właśnie potrzebny.

    Kolejna sprawa, to ten lineup Frazier-Holiday-Galloway-Moore-Davis jest zabójczy. W Phoenix zagrało to świetnie, z Warriors było trochę skazane na porażkę ze względu na ich piątkę po prostu nie do zatrzymania. Ciężko było nagle postawić obrońcę na Duranta czy Greena, więc trzeba było wpuścić Hilla i trochę się posypało.

    To, co dzisiaj mnie zaskoczyło najbardziej, poza zaangażowaniem etc. to ruch piłki. Było kilka takich akcji, gdzie piłka chodziła w ataku lepiej, niż u Warriors. Działo się to właśnie przy naszym niskim ustawieniu. Kilka razy, aż mi szczęka opadła, co oni wyprawiali. Szkoda, że w końcówce trochę ich poniosła wyobraźnia i ta podania za plecami, przez głowę – zaczęły się kończyć stratami. Brak doświadczenia na dużej scenie, niestety. Gdy grasz o zwycięstwo w ostatnich sekundach z Golden State Warriors, to twoja gra musi być jak najprostsza, bez cyrku – punkt, za punkt. Trochę tego zabrakło.

    I Davis – tak jak uważałem, w poprzednich sezonach, że jest clutch, tak teraz meeeeeh. Nie jest dobrze z AD w końcówkach. Spudłowane rzuty, stracone piłki, podgrzana głowa i łapanie techników. Samymi Memphis chyba dwukrotnie, w pojedynkę, przegrał mecz.

    Na koniec, trzeba pochwalić trochę Buddy’ego, bo jego gra wygląda bardziej dojrzale i widać, że przez ten miesiąc dużo poprawił. Jest większe panowanie nad piłką, nie podpala się w nieodpowiednich momentach, nie oddaje głupich rzutów. I gra to, co potrafi najlepiej, nie chce pokazywać nic ponad to. Na niego jeszcze przyjdzie czas i widać, że chłopak to wie i czeka na swoją okazję.

    Jedno z lepszych spotkań w naszym wykonaniu w tym sezonie. Graliśmy naprawdę świetnie, jak zwykle, gdy przychodzi nam grać z lepszym przeciwnikiem.

    • dalinar85

      Mecz był bardzo dobry z tym się w pełni zgadzam, ale nie zgadzam się z tym lineupem Frazier – Holiday – Galloway- Moore- Davis. On nie jest zły, ale na Duranta i Greena po prostu bezsensowny wg mnie. Zawsze wtedy jeden z nich ma dużą przewagę i może łatwo zdobywać punkty i w walce na tablicach wygląda to słabo. Lepiej wg mnie gramy jak zamiast Moore’a gra Jones.

      Natomiast co do Ajinci to jednak ten jeden łokieć okazał się kluczowy dla losów meczu, gdzie kompletnie niepotrzebnie odepchnął Duranta i straciliśmy 3 bardzo cenne punkty po trafieniu Davisa. 2 bloki miał świetne, ale ta 1 akcja bardzo obniża mu ocenę.

      Jeśli chodzi o Buddy’ego to też mi się podoba jego gra i uważam , że gra za mało, ale też czasami podejmuje głupie decyzje rzutowe jak ten rzut za 3 na początku meczu w kontrze bodajże 3 na 1. Fakt, że mniej niż ostatnio, ale nadal czasami są.

      • Właśnie o tym mówię, że ten lineup jest naprawdę świetnym pomysłem, ale na Warriors to po prostu nie przejdzie. Mają tak niewygodne matchupy, że ciężko znaleźć coś dobrego na ich piątkę. Ale to Warriors.

  • Mateusz Różycki

    Dzięki za wytknięcie tych błędów. Nieprzespana noc a tu zaraz trzeba iść do szkoły .. To sprawia, że czasami już nie myślę i potem wychodzą takie głupoty. Już poprawiam i jeszcze raz dzięki 😉

    • dalinar85

      Spoko nie ma problemu sam nieraz popełniam błędy i rzadko się ich czepiam, tylko jak coś szczególnie mnie razi to wtedy zwracam uwagę.

      Ale i tak wielkie dzięki za tak szybkie relacje z meczów, bo czasami mogę sobie poczytać i uniknąć oglądanie niektórych kompromitacji.

  • dalinar85

    Na początku muszę się przyczepić do tytułu, bo mimo, że jest krótki to zawiera 2 poważne błędy.
    Po pierwsze Golden to nie są mistrzowie NBA, a po drugie już po raz 3 w sezonie wygrali z Pelicans.

    A przechodząc do meczu, to po raz kolejny bardzo dobrze wypadłą ławka, nawet Solomon Hill zagrał nieźle, Davis prawie do końca świetnie, Ajinca w 3 kwarcie miał 2 efektowne bloki, ale też popełnił katastrofalny faul w ataku, który odebrał nam 3 punkty zdobyte przez Davisa. Słabo natomiast wypadł Holiday, bo nie tylko zagrał nieskutecznie z gry, ale marnie też rzucał wolne.
    Ogólnie w 2 połowie zawodnicy zamiast próbować rozegrać jakieś akcje za dużo pałowali za 3 licząc, że powtórzy się skuteczność z 1 połowy. No i te katastrofalne straty zarówno w 1 jak i 2 połowie. Naprawdę kilka zagrań było fatalnych.

    Natomiast samą końcówkę ta przegrał Davis, Najpierw został zablokowany przez Duranta na 30 sekund przed końcem, a w samej końcówce stracił piłkę na rzecz Greena i dostał technika.

    • Po raz 3 i całe szczęście, że jeszcze tylko jeden mecz nas z nimi czeka. Zagraliśmy tak fantastyczny mecz, a jednak nie potrafimy wyrwać im zwycięstwa. Są świetni. Szkoda, że za każdym razem dostosowujemy się do poziomu przeciwnika, zamiast pozostać na swoim – niezłym i równym. Bardziej boję się teraz starć z Nets, Sixers, niż z najlepszymi w lidze.