Game #36: Mistrzowie NBA lepsi od Pelicans

Znalezione obrazy dla zapytania cleveland cavaliersDzisiejszej nocy, w pierwszym meczu po Nowym Roku, zawodnicy New Orleans Pelicans mierzyli się na wyjeździe z Cleveland Cavaliers, czyli obecnymi mistrzami NBA. Pels mieli szansę odnotować tutaj swoją piątą wygraną z rzędu i pokazać, że Playoffy są cały czas w zasięgu ręki. Po raz kolejny Pellies trafili na osłabionego rywala. Tym razem w drużynie rywala nie zagrało aż trzech kluczowych zawodników, a byli to Kyrie Irving, Mike Dunleavy oraz J.R. Smith.

Niestety Pels nie wykorzystali osłabienia Cavs i po wyrównanym meczu odnotowali swoją 22 porażkę w sezonie. Mimo porażki, szanse na Playoffy wciąż są, gdyż do zajmujących 8. miejsce Sacramento Kings, brakuje nam tylko 1.5 zwycięstwa.

Pierwsza kwarta należała do Pellies, którzy wygrali w niej 22-15, za sprawą dobrej gry w obronie i słabej skuteczności Cavaliers (tylko 24% z gry). W tej kwarcie Pels trafili 2/5 za trzy, przy 0/10 gospodarzy.

Drugą kwartę to Cavaliers zaczęli lepiej. Już na początku zdobyli 9 punktów z rzędu, odrabiając straty i wychodząc przy tym na prowadzenie. Po tym gra była już wyrównana. Gdy jedna drużyna zaczęła prowadzić, druga zaraz odrabiała straty. Jednak z lepszymi humorami mogli udać się gospodarze, którzy wygrywali jednym punktem (44-43). Druga kwarta wypadła dobrze pod względem trójek, Pelicans trafili 5 rzutów na 11.

Trzecią kwartę otworzył Jrue Holiday swoim rzutem za 3 punkty oraz jednym trafionym rzutem osobistym. Początek w wykonaniu Pelicans był świetny, goście odskoczyli gospodarzom na 10 punktów (run 15-4). Niestety dalsza część trzeciej kwarty wyglądała dla nas gorzej. Lepsza skuteczność Cavaliers oraz kilka błędów Pelicans sprawiły, że z dziesięciu punktów przewagi zrobiły się tylko dwa.

Czwarta kwarta zaczęła się od trafionego rzutu Jones’a. Po tym rzucie nic nie chciało nam wpaść za to rywalowi, zupełnie inaczej niż w poprzednich kwartach, wszystko zaczęło wpadać i tak też gospodarze wyszli na prowadzenie. Pelicans zdobyli w tej kwarcie tylko 13 punktów przy 23 Cavaliers i mecz zakończył się rezultatem 90-82 dla Cavs.

Anthony Davis zdobył dziś 20 punktów, 17 zbiórek i 3 bloki. Szkoda, że w końcówce nie trafił kilka rzutów (w tym łatwe layupy spod kosza), ponieważ mogliśmy odrobić kilkupunktową stratę i Cavs nie powiększyliby wtedy tak łatwo prowadzenia.

Na pochwały zasłużył sobie Buddy Hield. W czwartej kwarcie, gdy innym nie wychodziło, on pokazał charakter i zdobywał punkty dając nadzieję na zwycięstwo. Mecz zakończył z 20 punktami (4/6 za 3), a na parkiecie spędził 35 minut.

W drużynie gospodarzy królował LeBron James. Zdobył 26 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst. Kevin Love odnotował dziś double-double. Osiągnął to, zdobywając 12 punktów i 11 zbiórek. Zagrał krótko, co spowodowane było chorobą.

Kolejne spotkanie z udziałem Pelicans będzie miało miejsce w nocy z czwartku na piątek o godzinie 2:00. Rywalem będzie wtedy Atlanta Hawks.

  • dalinar85

    No cóż porażka wliczona zdecydowanie w koszty, chociaż szansa na zwycięstwo była duża, ale kolejna słaba końcówka w wykonaniu Davisa i całych Pelicans.
    Mam wrażenie, że Gentry kompletnie nic nie ogarnia w końcówkach, tak jak dzisiaj gdy w ostatniej akcji Evans holuje piłkę kilka sekund zamiast zaryzykować szybki rzut za 3. Albo wcześniejsze akcje i rzutu Cunninghama i za 3 Davisa. Serio? Takie zagrania w końcówce?
    Także dziwi brak Fraziera, akurat jak i Galloway i Evans grają słabo. Skoro im nie szło to powinien pojawić się Tim i coś może by poszło.
    A i jeszcze jak oglądam Pelicans to mam wrażenie, że mają bardzo słabą egzekucję po czasach. Rzadko kiedy widać jakąś sensowną akcję, a skoro po zwykłych czasach tak jest, to nie dziwią też fatalne końcówki.

    • mike

      Słabe końcówki i wymuszone rzuty za trzy, kiedy do końca jest jeszcze mnóstwo czasu ( dwie/trzy pełne akcje ), to od dawna nasz problem. Smuci mnie, że niewiele się zmienia w tej kwestii.