Game #37: Zwycięstwo w Salt Lake City

New Orleans Pelicans zrewanżowali się za ostatnie wpadki na własnym parkiecie. Po porażkach z Dallas Mavericks i New York Knicks, Pelicans odnieśli bardzo cenne zwycięstwo nad Utah Jazz, z którymi rywalizują bezpośrednio o awans do Playoffs. Pelikany podrażnieni swoją kiepską grą, znaleźli wreszcie złoty środek i wygrali mecz 108 – 98.

Mecz należał jednak do tych z kategorii bardzo zaciętych. Dwie drużyny przez niemalże całe spotkanie szły „łeb w łeb”. Wydawało się, że to Jazz wyglądają na początku jak ekipa, która przejmie tutaj inicjatywę i będzie chciała zabezpieczyć wygraną na własnym parkiecie. Pellies zaskakiwali jednak wówczas gospodarzy swoimi małymi runami i odskakiwali na kilka punktów. I to ostatecznie poskutkowało.

Pelicans w pewnym momencie wyszli już na 12 punktów prowadzenia w czwartej kwarcie i nie pozwolili sobie tego wyrwać. Po ostatnich doświadczeniach m.in. w meczu z Knicks (porażka mimo 8-punktowej przewagi na 3 minuty przed końcem) świetnie zwalniali grę i zabezpieczali piłkę przed stratami. Dobrze zafunkcjonowała również obrona, która nie pozwoliła Jazz wejść ponad 100 punktów.

Wydaje się jednak, że kluczem do wygranej było zatrzymanie Donovana Mitchella na 24 punktach przy skuteczności 6-17 z gry. Poprzednim razem ten elektryzujący debiutant zdobył w starciu z Pels aż 41 punktów. Tym razem Jrue Holiday nie pozwolił mu ani przez minutę rozkręcić się.

To ogólnie był świetny mecz Jrue. To on przez większość czasu prowadził Pelicans do wygranej. Trafiał rzuty, a po drugiej stronie stopował najlepszego gracza rywali. Miał 24 punkty, 5 asyst i 6 zbiórek.

Kiedy jednak trzeba było to mecz w czwartej kwarcie przejął duet Anthony Davis-DeMarcus Cousins, którzy być może nie grali na wysokiej skuteczności, ale ich aktywność na ofensywnej desce pozwoliła im na zdobywanie punktów. Jazz, którzy grali niskim ustawieniem, byli na zbiórce bezradni.

Davis skończył rywalizację z 29 punktami, 15 zbiórkami, 4 asystami i 3 przechwytami. Boogie dorzucił do tego od siebie 19 punktów i 11 zbiórek. W przypadku Cousinsa trzeba się cieszyć, iż mecz dokończył bez większych problemów, bowiem jeszcze w pierwszej kwarcie schodził do szatni przez uraz kostki. Wszystko jednak wskazuje na to, że DMC powinien być gotowy na następne starcia.

Ciekawie wygląda w boxscore tylko 15 minut rozegranych przez Rajona Rondo. Pelicans byli co prawda z Rondo -3 na parkiecie, ale rozgrywający zaczął mecz od 2 trafionych trójek, a potem bardzo dobrze atakował obręcz. Miał 12 punktów, 3 asysty i 3 zbiórki w tak krótkim czasie, a mimo to Alvin Gentry postanowił trzymać go na ławce.

Dla porównania – 19 minut zagrał Jameer Nelson. Był on 1-6 z gry, miał 3 punkty i 4 asysty. Drużyna z nim na parkiecie była jednak aż +17.

New Orleans Pelicans czeka teraz krótka przerwa, ale wracają do gry już w nocy z soboty na niedzielę przeciwko Minnesota Timberwolves. Po dwóch porażkach z Wolves czas na zwycięstwo.