Game #44: Kompromitacja

In the game: Nets at Pelicans 1-20-2017

Dzisiaj New Orleans Pelicans zmierzyli się z drużyną Brooklyn Nets. Kiedy kilka dni temu obie te drużyny grały ze sobą, lepsi okazali się Pelicans, pokonując Nets 104-95. O dzisiejszym spotkaniu fani Pelikanów będą jednak chcieli jak najszybciej zapomnieć.

Nets przełamali passę 11 porażek z rzędu. Mówiąc krótko, to był po prostu pogrom…

W pierwszych minutach meczu to Dante Cunningham był najlepiej punktującym zawodnikiem w naszym zespole. Dopiero w 6 minucie spotkania odpalił się Davis, który w pierwszej kwarcie zdobył 10 punktów. W pewnym momencie przewaga Pelikanów wynosiła aż 9 punktów, jednak po popełnieniu kilku błędów, stopniała do jednego punktu. Na szczęście, równo z syreną, swój rzut trafił Terrence Jones i Pels wygrali pierwszą kwartę 32-29.

Druga kwarta była lepsza w wykonaniu drużyny z Brooklynu. Goście już na początku odrobili stratę, a po chwili wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Ich przewaga zaczęła coraz bardziej rosnąć. Gdy do końca pierwszej połowy pozostało 8 minut i 30 sekund, Nets wygrywali już 6 punktami. W ciągu półtorej minuty zdołali jeszcze powiększyć swoją przewagę do 11 punktów. Taka przewaga utrzymywała się przez większość drugiej ćwiartki. Wynik po pierwszej połowie wynosił 66-54 dla Nets. W tej części momentami przykro było patrzeć na grę naszej drużyny. Punktował przeważnie Davis, który w tej kwarcie zdobył 12 oczek, przy 22 całego zespołu. Warto dodać, że Nets rzucili nam aż 37 punktów.

Po drugiej kwarcie było co odrabiać, jednak to Nets rozpoczęli trzecią kwartę od zdobycia 7 punktów. W dalszej części było jeszcze gorzej, gdyż Nets osiągnęli aż 20 punktów przewagi, a później Davis popełnił swój czwarty faul, przez co Gentry ściągnął go z boiska. Bez Davisa nie było już raczej realnych szans na odrobienie aż tylu punktów. Można było się również spodziewać, że Pels będą grać jeszcze gorzej. Tak też się stało i trzecią kwartę przegraliśmy 25 punktami (109-84).

W czwartej kwarcie Nets zdobyli jeszcze 34 punkty, o 4 więcej niż Pels i spotkanie zakończyło się wynikiem 143-114.

Anthony Davis zdobył najwięcej punktów w naszej drużynie. Miał ich na koncie 22, dołożył do tego 9 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki. Po tym jak w trzeciej kwarcie zszedł z parkietu, już się na nim nie pojawił.

W drużynie gości najlepiej zagrali Brook Lopez oraz Bojan Bogdanović, którzy zdobyli po 23 punkty.

W tabeli zajmujemy aktualnie 10 miejsce. Gdybyśmy dziś wygrali, nasz procent zwycięstw wynosiłby 0.409, co dawałoby nam 9 miejsce, ponieważ pz Portland Trail Blazers, które również dzisiejszej nocy przegrało, wynosi w tym momencie 0.400.

Czy mamy jakiekolwiek szanse na Playoffy? Teoretycznie tak, ale czy ktoś jeszcze wierzy, że drużyna, która daje sobie nawrzucać aż 143 punkty i to ekipie posiadającej najgorszy bilans w lidze, da radę? A jeśli spojrzymy na nasze najbliższe spotkania, to wcale nie mamy powodu do optymizmu. Oto piątka naszych kolejnych rywali:

  • Cleveland Cavaliers (30-11,  1. miejsce na Wschodzie)
  • Oklahoma City Thunder (25-19, 7. miejsce na Zachodzie
  • San Antonio Spurs (33-9, 2. miejsce na Zachodzie)
  • Washington Wizards (23-19, 5. miejsce na Wschodzie)
  • Toronto Raptors (28-15, 2. miejsce na Wschodzie)

Każdy z tych przeciwników gra w tym sezonie lepiej od nas więc jeśli wyrwiemy chociaż jedno zwycięstwo to już będzie dobrze…

Mecz z Cleveland odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek o godz. 2:00.

  • Dlaczego Anthony Davis, który ledwo się ruszał, grał przez pół trzeciej kwarty? Przecież to jest niepojęte. On nawet nie biegał.

    • dalinar85

      Ja już na żywo napisałem co nieco. Kolejny raz Gentry psuje dobrą grę zdejmując gorącego gracza ( dziś Dante). To już 3 raz w ciągu 4 meczów gdzie przez swoje głupie zmiany zabija grę.
      Nawet ten jego nieporadnie wyglądający asystent próbował coś robić, a Gentry głownie siedział.
      Wrócił do nieudanego pomysłu z Motiejunasem w rotacji i Brooklyn zaczął grać dobrze i już do końca nie przestał.

      A trzymanie Davisa na boisku to już powinien być gwóźdź do trumny Gentry’ego, bo to groziło pogłębieniem urazu tylko i dobrze że złapał te 4 faule i usiadł w końcu na ławkę.