Game #54: Towns vs. Davis

Mogliśmy dzisiaj oglądać pojedynek dwóch młodych i utalentowanych zawodników. Chodzi tutaj oczywiście o Townsa i Davisa. Kiedy ostatnio drużyny tych zawodników mierzyły się ze sobą (a było to w listopadzie), to zespół Davisa okazał się lepszy, więc Timberwolves mieli okazje się zrewanżować. Po raz drugi w tym sezonie Pelicans wygrali z T-Wolves, głównie za sprawą świetnej gry Davisa i Holidaya.

To zwycięstwo z jednej strony cieszy, bo nasi zawodnicy zagrali naprawdę dobry mecz, ale z drugiej strony, przed tym spotkaniem bilans obu ekip był taki sam, wygrywając z Wilkami jednocześnie wyprzedziliśmy ich w tabeli, a wszyscy wiemy co to może oznaczać.

Pierwsza kwarta nie wyglądała dla nas najlepiej. O ile w pierwszych minutach gra była wyrównana, to od 7 minuty było coraz gorzej. Zaczęło się od tego, że Towns doprowadził do remisu 19-19. Następnie Ricky Rubio swoim rzutem za 3 wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Timberwolves niebezpiecznie powiększali swoją przewagę. Na minutę przed końcem strata wynosiła 10 punktów. Pelicans próbowali zbliżyć się do przeciwnika i na chwile się to udało po trafionej trójce Gallowaya, jednak za moment Wilki zdobyły 5 punktów, wygrywając pierwszą kwartę 40-28.

Druga kwarta również nie zaczęła się po naszej myśli. W ciągu 3 pierwszych minut gospodarze powiększyli swoje prowadzenie do 15 punktów. Wtedy dopiero Pelicans zaczęli działać. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo już w ciągu następnych 3 minut strata do T-Wolves wynosiła tylko 2 punkty, a na 5 minut przed zakończeniem drugiej ćwiartki, nasza drużyna wyszła nawet na jednopunktowe prowadzenie. Timberwolves zdołali jeszcze w tej kwarcie uciec nam na 8 punktów, jednak przed końcem Pels zmniejszyli tą stratę do 4 punktów. Wynik po pierwszej połowie wynosił 65-61 dla gospodarzy.

W 4 minucie trzeciej ćwiartki, Pelicans ponownie wyszli na prowadzenie. Sytuacja różniła się od poprzednich tym, że prowadzenia już nie oddaliśmy do końca tego meczu, wygrywając trzecią kwartę 98-89.

Wydawało się, że Pelicans spokojnie dokończą to spotkanie i tak też się stało. W czwartej kwarcie zwycięstwo Pelikanów nie było ani przez chwilę zagrożone. Już na 8 minut przed końcem przewaga pomiędzy Pels a T-Wolves wynosiła 15 punktów, a za 2 minuty już 21. Wilki przed końcem zmniejszyły o kilka punktów rozmiary porażki i spotkanie zakończyło się wynikiem 122-106 dla Pels.

Jeśli chodzi o nasz zespół to trzeba wyróżnić kilku zawodników. Pierwszym będzie oczywiście Anthony Davis, który w dzisiejszym spotkaniu zanotował 42 punkty oraz 13 zbiórek. Dobrze zagrał Jrue Holiday, który zdobył 25 punktów i 12 asyst. Niestety do swoich statystyk dorzucił jeszcze 9 strat, jednak po wygranym spotkaniu można mu to chyba wybaczyć. Trzecim zawodnikiem, który również zagrał dobry mecz jest Hield. Buddy zdobył dziś 17 punktów, w ciągu 22 minut gry.

W drużynie rywala, najlepszym zawodnikiem był Karl-Anthony Towns, czyli zdobywca 36 punktów i 8 zbiórek. Niewiele gorzej od Townsa spisał się Andrew Wiggins, który zdobył 29 punktów.

Warto dodać, że nasz były zawodnik Lance Stephenson spędził na parkiecie 12 minut, zdobywając tylko 1 punkt.

Kolejne spotkanie odbędzie się w nocy, z niedzieli na poniedziałek o godzinie 3:00. Tym razem Pelicans udadzą się do Sacramento, gdzie zmierzą się z ekipą Kings.