Najlepsza piątka w historii Hornets

W trakcie sezonu 2012-2013 mija dziesięć lat, odkąd Hornets przenieśli się do Nowego Orleanu. W ciągu 24-letniej przygody z NBA, Szerszenie dwunastokrotnie dotarły do play-offs i zdobyły jeden tytuł mistrza dywizji. Zespół ma na swym koncie wiele wzlotów i upadków, a traumatycznym przeżyciem było z pewnością opuszczenie swego miasta w 2005 roku, na skutek huraganu Katrina. W dzisiejszym tekście pragniemy jednak pisać o pozytywach i przedstawić wam pięciu wybitnych graczy, którzy na zawsze przeszli do historii Hornets.

Pierwszym, na którego warto zwrócić uwagę jest Glen Rice, jeden z najlepszym niskich skrzydłowych, jacy przewinęli się przez ten klub. Gwiazda G-Moneya rozbłysnęła pełnym blaskiem, gdy Hornets grali jeszcze w Charlotte. W tym czasie trzykrotnie wybierano go do drużyny NBA All Stars, a w jednym z sezonów znalazł się w trójce najlepszych strzelców ligi, tuż za Karlem Malone’em i Michaelem Jordanem.  Wielkimi zgłoskami zapisał się także Baron Davis, uważany powszechnie za pierwszego wielkiego point garda w historii Hornets. Pomimo tego, że w czasie kariery w Charlotte i Nowym Orleanie doskwierały mu kontuzje, z powodzeniem doprowadzał zespół do kolejnych sezonów w play-offs. To właśnie na nim zwrócone były oczy kibiców, gdy klub przenosił się do największego miasta Luizjany.

Wymieniając wybitnych graczy, nie sposób było zapomnieć o Alonzo Mourningu. Zo, jak zwykli na niego mawiać koledzy oraz fani, spędził trzy sezony z drużyną, która grała w Charlotte. Chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że to za jego sprawą klub po raz pierwszy zabłysnął na mapie NBA. Mierzący 206 cm center był prawdziwą bestią parkietu, przez co zachwycał statystykami zarówno w ataku, jaki i obronie. Przeniesie do Nowego Orleanu to – jak podkreślają niektórzy – także jego zasługa. Z perspektywy czasu wydaje się, że było to rozsądne posunięcie. Nowe miasto otwierało przed klubem wiele możliwości. Turyści, którzy przybywają tam w czasie Mardi Gras – ostatniego dnia karnawału, zostawiają mnóstwo pieniędzy w klubowych sklepach, a także kasynach. Oczywiście, w takie gry jak Partypoker.com można grać i w domu. Dzięki wprowadzonej ostatnio aplikacji na Androida, jest to łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Odbiegając jednak od spraw pokerowych i czysto biznesowych, warto wspomnieć o roli, jaką odegrał Larry Johnson. Popularny Grandmama to bez wątpienia jeden z najlepszych silnych skrzydłowych w historii Hornets. Dawny Rookie of the Year występował w klubie, gdy jego siedzibą było jeszcze Charlotte. Nie mamy informacji, czy tak jak Mourning lubował się w pokerze, ale wiemy, że to w dużej mierze dzięki niemu Szerszenie stały się znaczącą siłą na Wschodzie. Jego kariera, z powodu kontuzji, nie ułożyła się tak, jakby tego oczekiwał, ale jego zasługi dla Hornerts nie zostaną zapomniane.

Na szczycie naszej listy znajduje się natomiast dobrze nam znany point guard – Chris Paul. Gracz, który przywdziewał trykot Szerszeni w latach 2005-2010, na naszych oczach przerodził się w czołową gwiazdę całej NBA. Nie Rajon Rondo z Bostonu, a właśnie Paul jest zdaniem wielu najlepszym rozgrywającym w Stanach Zjednoczonych. Jego wybitne umiejętności, do których zalicza się niesamowite podania, stalowe nerwy i cechy przywódcze, uwidoczniły się już za czasów gry w Nowym Orleanie. Kibice Hornets z pewnością nie zapomną o zasługach Paula, a po latach z dumą powiedzą – „to my wychowaliśmy  tego zawodnika”.

 

Autor: XYZ

  • Myślę, że wszyscy zapomnieliście tu o fantastycznym obrońcy – B. Phillsie.
    Moim zdaniem:
    PG: B. Davis, M. Bogues, D. Wesley
    SG: B. Phills, D. Curry, K. Gill
    SF: G. Rice
    PF: A. Mason, D.West
    C: V. Divac, R. Parish.

  • Skejcik

    C – Alonzo Mourning / Vlade Divac
    PF – Larry Johnson / PJ Brown
    SF – Glen Rrice / Jamal Mashburn
    SG – Eddie Jones / Dell Curry
    PG – Chris Paul / Baron Davis-Muggsy Bogues.

  • DYoda

    Mój skład marzeń to:

    S5:Mourning, Johnson, Rice, Jones, Paul
    R5:Chandler, Brown, Mashburn, Gill, B.Davis,

  • mike

    Zgadzam się w całej rozciągłości. Ach, gdybyśmy mieli tych graczy na boisku w jednym czasie… Pomarzyć można.
    A.Mourning, L.Johnson, G.Rice, E.Jones i Ch. Paul -złota piątka szerszeni, nawet Jordan nie dałby rady ;D