Zapowiedź: vs. Indiana Pacers

at pacersNowa nazwa, nowe stroje i wielkie nadzieje na nadchodzący sezon. Zespół z Nowego Orleanu po rewolucji ma zamiar jako „czarny koń” dostać się do rozgrywek posezonowych. Wielką przygodę z kampanią 2013-14 Pelikany rozpoczną od meczu z jednym z głównych kandydatów do Mistrzostwa NBA – Indiana Pacers.

Ekipa z Indianapolis nie poczyniła większych zmian wśród swoich czołowych zawodników – postawili na ławkę rezerwowych, która w poprzednim sezonie miała sporo problemów. Po ogromnym kontrakcie dla Paula George’a, Pacers ściągnęli do siebie m.in. Luisa Scolę. Pomagać ma mu również nękany w ostatnim roku przez kontuzje Danny Granger. Ten zespół będzie bez wątpienia jednym z największych rywali dla Miami Heat na Wschodzie.

Indiana Pacers swój pierwszy mecz w sezonie mają za sobą. Dlatego też, dzisiaj, zagrają back-to-back to po tym jak u siebie wygrali z Orlando Magic. Przez pierwszą połowę drużyny grały bardzo równo. Dla Magików znakomite dwie kwarty zagrał Andrew Nicholson – 18 punktów, 8-9 z gry.

Pacers prawdziwe granie zaczęli jednak już w trzeciej kwarcie i podopieczni Jacque’a Vaughna nie wytrzymali bombardowania Paula George’a i jego kolegów. Ostatecznie Indiana wygrała 97 – 87 i to bez Danny’ego Grangera, który będzie poza grą przez najbliższe 2-3 tygodnie.

Fenomenalne zawody rozegrał Roy Hibbert – w 26 minut zebrał 16 piłek, zablokował 7 rzutów i zdobył 15 punktów. Mecz zakończył z obolałym kolanem, ale zawodnik będzie gotowy na pojedynek z Pelicans. Paul George, z którym to Eric Gordon czy Al-Farouq Aminu będą mieli nie lada problem, zdobył 24 punkty, 6 zbiórek i 5 asyst. Bardzo wszechstronny występ zanotował Lance Stephenson – 19 „oczek”, 7 zbiórek i 5 asyst.

Po meczu z Orlando Magic można jednak wysnuć wniosek, że Indiana wciąż miewa problemy z ławką. Luis Scola, C.J. Watson bez kontuzjowanych Grangera oraz Copelanda wciąż nie zapewniają tego co mogą Tyreke Evans czy Ryan Anderson. Właśnie to New Orleans Pelicans powinni wykorzystać najbardziej i zaatakować gdy na parkiecie walczyć będzie druga piątka.

Paul George zrobi jak zwykle swoje. Nie powinno nikogo zdziwić gdy będzie w stanie wykręcić statystyki na poziomie 25-30 punktów, to All-Star i gracz, którego po prostu ciężko powstrzymać. Dlatego priorytetem powinno być przystopowanie Roya Hibberta, który w sezon wszedł po prostu genialnie. Greg Stiemsma/Jason Smith i Anthony Davis powinni za wszelką cenę starać się go powstrzymać – podwajanie i agresywna gra na deskach. Nie można pozwolić „Olbrzymowi z Indiany” aby biegał sobie jak sarenka w okolicach 3 sekund Pelicans. Jeżeli Pellies uda się ta sztuka połowa drogi do sukcesu będzie już wykonana.

Bardzo ważne będzie to aby zatrzymać przyjezdnych na niskiej skuteczności. W ostatnich dwóch sezonach Pacers mecze wygrywali głównie dzięki słabej obronie Hornets zza łukiem, gdzie „trójki” łatwo trafiał George, Hill czy Stephenson. Monty Williams musi poradzić coś na tak słabą obronę głównie w rogach boiska.

New Orleans nie wygrało z Indiana Pacers od kwietnia 2011 roku, kiedy dla Luizjany grali jeszcze David West czy Chris Paul.

Pelicans rozegrają pierwsze spotkanie regularne na własnym parkiecie i wręcz obowiązkiem będzie otworzyć tak ważny sezon dla organizacji zwycięstwem. Rozpoczęcie sezonu o godzinie 1:00. LET’S GO PELS!

PELICANS:

PG – Holiday; SG – Gordon; SF – Aminu; PF – Davis; C – Stiemsma/Smith

PACERS:

PG – Hill; SG – Stephenson; SF – George; PF – West; C – Hibbert

 

  • mike

    God dammit!!! Roztrwonić taką ładną przewagę ;( Ja tu się poświęcam i oglądam mecz ( a na 5:30 do roboty ), a oni przegrywają. Moje zastrzeżenia, to przede wszystkim za mało podań. Obwodowi za bardzo chcą grać z piłką, za dużo indywidualnych akcji, za mało odegrań o które aż się prosiło. Na przykład w czwartej kwarcie bodajże, Davis vs West wydawało się, że zagrają na izolację, ale nie. Zamiast tego Holiday wbił się pod kosz i podał do Davisa dopiero kiedy ten wyszedł na obwód. I co niby tam miał zrobić z tą piłką? Rzucać za trzy?
    Wielka szkoda, powinniśmy ten mecz wygrać. Liczę, że to tylko kwestia lepszego zgrania.