Drama dotycząca zawodnika wybranego z pierwszym numerem draftu w 2007 roku trwa już od ponad 2 tygodni. Wiele drużyn zgłaszało się do Grega Odena, bo to o nim mowa, oferując mu kontrakt i szansę do powrotu do wysokiej formy sprzed kilku lat kiedy jeszcze jego kolana pozwalały mu grać na parkiecie (ostatni występ zaliczył ponad 1337 dni temu).
Greg Oden wybrał najlepsze dla siebie opcje powrotu, a w nich znalazły się ekipy z Dallas, Atlanty, San Antonio, Sacramento oraz Miami i Nowego Orleanu. Później okazało się, że dla byłego środkowego Portland Trail Blazers liczą się już tylko Heat i Pelicans, a wybór padnie pod koniec tego tygodnia. Greg Oden zrobił jak obiecał i wybrał w nocy z piątku na sobotę naszego czasu. Wybór padł na Mistrzów z Miami.CZYTAJ WIĘCEJ






Greg Oden to jeden z największych zaprzepaszczonych talentów ostatnich lat. Wybrany z pierwszym numerem w drafcie 2007 roku zagrał w sumie w zaledwie 82 meczach sezonu regularnego. Wszystko to przez ciągłe problemy z kolanami o których można byłoby napisać dłuższą książkę niż o samym Odenie. Greg ostatni mecz zagrał 5 grudnia, 2009 roku. W tym sezonie chciałby wrócić na parkiet i spróbować jeszcze raz powalczyć o swoje marzenia i wielką karierę.