O takich meczach jak ten z Minnesota Timbewolves trzeba jak najszybciej zapomnieć. New Orleans Pelicans, w moim odczuciu, rozegrali najgorsze spotkanie pod nowym szyldem Pelikanów. Po znakomitym zwycięstwie nad Portland Trail Blazers zagraliśmy po prostu katastrofalnie, po obu stronach parkietu, a Leśne Wilki wykorzystały to znakomicie i urządzili u siebie prawdziwy blowout.
Pellies mieli w trzeciej kwarcie już 17 strat, co było najgorszym wynikiem w sezonie. Całe szczęście, że na tym się skończyło i drużyna Monty’ego Williamsa starała się zatrzeć fatalny występ ostatnią kwartą, którą wygraliśmy 39 – 27. Pozostałe trzy to jednak prawdziwa kompromitacja. Piłka wprost wypadała przyjezdnym z rąk i innym wynikiem takie starcie skończyć się nie mogłoCZYTAJ WIĘCEJ

New Orleans Pelicans po znakomitym spotkaniu wygrali starcie z jedną z najsilniejszych ekip Konferencji Zachodniej. O rezultacie – po świetnym comebacku Portland Trail Blazers – zadecydowały ostatnie sekundy pojedynku. Na około 10 sekund przed końcem spotkania przegrywający trzema punktami PTB na remis wyprowadził niesamowitą „trójką” z dystansu Damian Lillard. Pelicans bez „czasu” na żądanie dostarczyli piłkę do Tyreke’a Evansa, który zwiódł Mo Williamsa i trafił gamewinnera z półdystansu dającego ostatecznie 14. wygraną w sezonie.
New Orleans Pelicans po przerwie na święta Bożego Narodzenia powrócili na parkiety NBA do własnej hali. Ostatni mecz w Nowym Orleanie rozegrali aż 2 tygodnie temu. Dzisiejszym przeciwnikiem była ekipa Denver Nuggets. W ekipie z Luizjany zabrakło kontuzjowanych Erica Gordona (stłuczenie) oraz Jasona Smitha.
New Orleans Pelicans kontynuują swoją podróż i minionej nocy wybrali się do Portland. Ekipa Trail Blazers w tym sezonie stoi nieoczekiwanie na bardzo wysokim poziomie, a zawdzięczają to głównie swojemu rozgrywającemu. Niestety niespodzianki w tym spotkaniu nie było i ekipa z Luizjany odniosła już czwartą z rzędu porażkę 107:110.