Pelicans 107 – 110 Mavericks

pelicans_mavericks_640x366.jpgZa nami bardzo ciekawe i jeszcze bardziej kontrowersyjne spotkanie w Teksasie. New Orleans Pelicans musieli uznać wyższość rywalom z Dallas po bardzo zaciętej końcówce. Pelikany po słabej drugiej kwarcie i stracie ponad 10 punktów dali radę wrócić jeszcze do spotkania po niesamowitej trzeciej ćwiartce obydwu ekip (łącznie aż 82 punkty!).

Po „trójce” Dariusa Millera i wykorzystanych dwóch rzutach na linii rzutów wolnych przez Mavs, Pellies mieli jeszcze szansę na doprowadzenie do remisu rzutem równo z syreną. Monty Williams nie miał do wykorzystania żadnego czasu na żądanie, więc po wcześniejszym odcięciu od piłki wszystkich pozostałych zawodników przez defensywę Mavericks, ta trafiła do Austina Riversa. Austin podszedł pod linię rzutów trzypunktowych, został złapany przez Montę Ellisa, a mecz zakończył się – bez odgwizdania faulu. To bardzo kontrowersyjna decyzja i według wielu, bardzo błędna.CZYTAJ WIĘCEJ

Mavericks 107 – 90 Pelicans

pels_mavericks_640x325.jpgDallas Mavericks z łatwością poradzili sobie w Nowym Orleanie z Pelikanami obejmując prowadzenie kilka sekund po pierwszym gwizdku i nie wypuszczając już prowadzenia z rąk przez wszystkie 48 minut. Dla zespołu z Luizjany była to już czwarta porażka z rzędu i tym samym z bilansem 15-20 wracamy(?) tam gdzie nasze miejsce od 2 lat – na pozycję numer 12 na Zachodzie.

Pelicans od pierwszych minut mieli spore problemy z głupimi stratami – podwójne kozłowanie, noszenie piłki, kroki (2/3 razy). Nie trzeba było długo czekać aż Dirk Nowitzki, Vince Carter, Monta Ellis i spółka wyprowadzą swoich kolegów na ponad 10-punktowe prowadzenie. Do końca spotkania Pellies przegrywali każdą kolejną kwartę minimalną różnicą punktową i mimo, że drugi raz z rzędu (vs. Wizards) udało się w ostatnich minutach jeszcze podgonić stawkę to o wygraną nie było nawet mowy.CZYTAJ WIĘCEJ

Wizards 102 – 96 Pelicans

 Pelicans point guard Brian Roberts dishes a pass to center Greg Stiemsma in the teeth of the Washington defensePelikany z Nowego Orleanu odniosły już trzecią porażkę z rzędu bez Ryana Andersona w składzie. Drużynie prowadzonej przez Monty’ego Williamsa wystarczyła jedna fatalna kwarta u siebie w New Orleans Arena, aby nie poradzić sobie z przyjezdnymi Washington Wizards.

New Orleans Pelicans zaczęli pierwszą kwartę znacznie lepiej od swoich rywali. Przede wszystkim Jrue Holiday był bardzo aktywny w obronie co prowadziło do łatwych punktów czy to Erica Gordona czy Alexisa Ajinci. Po stronie Wizards skuteczni z dystansu byli Trevor Ariza i John Wall. CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans 88 – 107 Heat

New Orleans guard Eric Gordon dribbles against Miami defender Dwyane WadeZatrzymani w Indianapolis przez dwa dni na lotnisku (fatalne warunki pogodowe, wichura śnieżna) i podłamani brakiem w ich szeregach świetnego przyjaciela – Ryana Andersona – Pelikany odniosły drugą porażkę z rzędu, tym razem z najlepszą drużyną ligi. New Orleans Pelicans kontrolowali mecz w pierwszej połowie – podobnie jak w starciu z Indiana Pacers – ale Żar z Miami z LeBronem Jamesem na czele totalnie zdominowali drugą połowę i wygrali blisko 20 punktami.

Pelicans prowadzili ponad pięcioma punktami po 24 minutach, a na parkiecie szalał Anthony Davis, który zapisał na swoim koncie 16 punktów i 10 zbiórek. Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty Miami Heat zanotowało jednak run bliski 20 punktów przewagi, co z góry przesądziło o wyniku starcia na Florydzie.CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans 82 – 99 Pacers

New Orleans center Alexis Ajinca throws down a dunk on Indiana center Roy HibbertPelikany z Nowego Orleanu bo bardzo solidnej pierwszej połowie w Indianapolis musiały jednak uznać wyższość swoich dzisiejszych rywali. Indiana Pacers wygrywając trzecią kwartę aż 30 – 12 zapewnili sobie już niemal kolejne zwycięstwo w sezonie. Wiele strat i słaba obrona doprowadziła do tego, że na kilka minut przed końcem spotkania przewaga wzrosła już do blisko 20 punktów, co było nie do odrobienia.

New Orleans Pelicans spotkanie w Indianapolis zaczęli bardzo dobrze. Niezła obrona i konsekwencja w ofensywie pozwoliła wysunąć się Pelikanom na szybkie prowadzenie. Trzema jumperami z półdystansu popisał się Alexis Ajinca, a Eric Gordon wykorzystywał bardzo dobre podania kolegów. Pacers przez pewną chwilę w grze utrzymywał tylko Paul George, który trafił kilka „czystych” rzutów z rzędu.CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans 95 – 92 Celtics

pels_celtics_640x343.jpgNew Orleans Pelicans odnieśli drugie zwycięstwo w ostatnich ośmiu meczach wyjazdowych. Tym razem po wgranej w Sacramento Kings udało się podopiecznym Monty’ego Williamsa pokonać Boston Celtics 95 – 92. Niestety kosztem wygranej okazała się – miejmy nadzieję, że nie – ciężka kontuzja Ryana Andersona.

Celtowie byli bardzo bliscy przerwania jednej z najgorszej serii porażek w lidze. Totalnie zdominowali strefę podkoszową, bowiem nieoczekiwanie Anthony Davis i jego koledzy pozwolili rywalom na aż 22 zbiórki w ofensywie (najwięcej w sezonie Celtics). Boston nie dał rady wykorzystać jednak słabej dyspozycji na deskach i polegli w ostatnich sekundach starcia, gdzie niezawodni byli AD i Tyreke Evans.CZYTAJ WIĘCEJ