
Na oficjalnej stronie Pelicans było napisane, że transmisji nie będzie, więc wszystko wskazywało na to, że tego spotkania po prostu nie obejrzymy. Zwłaszcza, że klub na swoim Twitterze upierał się, że live streaming z meczów jest przez NBA zakazany. Okazało się jednak, że posiadacze League Pass’a mogli ten mecz spokojnie obejrzeć.
Po wygranej z Dallas przyszedł czas na porażkę z ekipą z Indianapolis 113-96. Większość pierwszej połowy była wyrównana, lecz pod koniec 2. kwarty Pacers wygrywali 9 punktami. Druga połowa przebiegała pod kontrolą Indiany. Gdy Pelikany zbliżyły się z wynikiem, to przeciwnik ponownie odskakiwał zachowując bezpieczną przewagę już do końca meczu.CZYTAJ WIĘCEJ

Loteria draftu nie przyniosła żadnych niespodzianek, obyło się bez zmian. Philadelphia 76ers po „procesie” Sama Hinkiego dostali swoją upragnioną jedynkę, po nich wybierać będą Los Angeles Lakers, którzy zatrzymali swój pick i Boston Celtics, którzy ten wybór dostali od Brooklyn Nets. Drużyna z Nowego Orleanu jest w całkiem niezłej i bezpiecznej pozycji nr 6, z którą idzie zrobić wiele różnych rzeczy.
Tak blisko, a tak daleko, można by rzec. Pelikany wróciły niemal do pełnego składu, ale wciąż brakuje tego „czegoś” w ich grze co pozwoliłoby rozwinąć skrzydła i zacząć wygrywać seryjnie spotkania. Jednego dnia wszystko układa się po myśli Alvina Gentry’ego, a rzuty wpadają bezlitośnie traktując przy tym rywali, a następnego brakuje zaangażowania i twardej gry po obu stronach parkietu.
Kolejny nieudany tydzień w wykonaniu New Orleans Pelicans i, szczerze mówiąc, po kolejnych wpadkach zaczyna brakować mi słów do opisania tego co dzieje się z naszą drużyną. Nie mam już nawet więcej smutnych zdjęć z zawodnikami Pelicans, a takie powinno się tutaj pojawić, biorąc pod uwagę formę i sytuację w jakiej znaleźli się reprezentanci Nowego Orleanu.
New Orleans Pelicans zagrali chyba najzdrowszy tydzień w tym tygodniu. Nie stracili nikogo (choć było blisko i to kilka razy, gdy Anthony Davis zbierał się z parkietu), a przy tym wszystkim odzyskaliśmy Tyreke’a Evans i Norrisa Cole’a. Nie pomogło to jednak w znacznym zrywie i w 7 dni, Pelikany odniosły aż 3 porażki, wygrywając 1 spotkanie.