Tygodniowe podsumowanie #1

http://i.cdn.turner.com/drp/nba/pelicans/sites/default/files/styles/story_main_photo/public/nopphx_quotes2.jpg?itok=eJDteNXvPierwsze podsumowanie tygodnia w tym sezonie. Jeszcze zapewne kompletnie niepodobne do tego, co będzie na stałe pojawiać się na stronie, ale pierwsze koty za płoty, jak to mówią. Podsumowania będą pojawiać się w piątek lub sobotę – to zależy od liczby spotkań lub daty ich rozgrywania.

To był najlepszy tydzień Pelicans w tym sezonie. Skończyliśmy w sumie 3-1 (2-1 w opisywanych meczach + Spurs). Jedyna porażka z Clippers przyniosła jednak o wiele więcej niż kolejne „L” w statystykach – straciliśmy Anthony’ego Davisa z kontuzją kolana i to od informacji o jego zdrowiu zależeć będzie z jakimi humorami podejdziemy do następnego tygodnia rozgrywek.CZYTAJ WIĘCEJ

Coś ruszyło? Zwycięstwo ze Spurs + małe ogłoszenie

http://media.ksat.com/photo/2015/11/21/Lamarcus-Aldridge-Spurs-Pelicans_1448115907124_485250_ver1.0_1280_720.jpgHej wszystkim! Na początku trochę słów organizacyjnych. Prawdopodobnie zrezygnuję z pomeczowych relacji, na rzecz tygodniowych podsumowań – doszedłem do wniosku, że lepiej postawić na jakość, nie ilość. Co tydzień znajdziecie pokrótce opisy rywalizacji meczowych z tygodnia, a przy tym rozdamy parę plusów/minusów i pobawimy się w nieco szerszą analizę gry Pelikanów. W związku z tym, że nie będzie już monotonnych recapów pojawią się natomiast różnego rodzaju rankingi, felietony czy artykuły. Mam nadzieję, że taka forma bardziej pasuje również i Wam.

Dzisiejsze zwycięstwo z San Antonio Spurs będzie więc najwidoczniej jedną z ostatnich relacji traktującej jedynie o jednym spotkaniu. Miejmy nadzieję, że tak jak dla naszej strony jest to spora zmiana, tak dla New Orleans Pelicans ten mecz będzie swego rodzaju przełomowym w tym sezonie. Nie jest dobrze, bilans 2-11 zdołował pewnie wielu fanów Pelikanów, ale w związku z tym, że Konferencja Zachodnia ma na starcie sporo problemów nic jeszcze nie jest stracone. Trzeba walczyć, tak jak w meczu ze Spurs.CZYTAJ WIĘCEJ

1-9, czyli boli jak diabli

New Orleans Pelicans przegrali trzecie spotkanie z rzędu. Jeśli okrojeni przez kontuzje Pelikany miałyby się odbudować i ukraść kolejną wygraną w tym roku to dobrym miejscem było Madison Square Garden w Nowym Jorku z tamtejszymi Knicks. Dobry mecz Anthony’ego Davisa to jednak za mało, gdy jest on otoczony ligowymi średniakami. Pelicans przegrali 87 – 95, po bardzo kiepskiej drugiej połowie, głównie w obronie. Playoffy zaczynają się oddalać, a fanów zaczyna mocno boleć serce.

Trzeba sobie jasno przedstawić sprawę. Mając bilans 1-9 na barkach będzie się grało coraz ciężej, a presja wyjścia z dołka wydaje się być dla podopiecznych Alvina Gentry’ego już zbyt duża. Nie wygląda to dobrze na boisku, a mowa ciała jedynie pokazuje nam, że zawodnicy znaleźli się już w naprawdę krytycznym momencie w sezonie i sytuacja wygląda fatalnie biorąc pod uwagę oczekiwania jakie wisiały nad tą ekipą jeszcze kilka tygodni temu.CZYTAJ WIĘCEJ

Wygrywamy z Mavs, ale szczęścia nigdy za wiele

Pelikany rozegrały najlepsze spotkanie tego sezonu. Pierwsza kwarta była piękną laurką dla fanów w Smoothie King Center, mówiącą o tym co Alvin Gentry ma zamiar podawać za każdym razem na kolację. Wszystko skończyło się pomyślnie i po ponad 2 tygodniach zmagań, New Orleans Pelicans odnieśli swoją pierwszą wygraną.

Wszystko zaczęło się wprost idealnie, Pelicans weszli w mecz runem 10-0. Jrue Holiday szalał w obronie, oddawał szybkie i dobre rzuty, nie zapominając przy tym o świetnie dysponowanym na początku Ericu Gordonie. W drugiej kwarcie Pellies kontynuowali tortury nad Mavericks – Anthony Davis trafił 5 rzutów z rzędu i 17 punktów na koncie, a jego zespół po pierwszej połowie prowadził 58 – 40. Wówczas nastała cisza.CZYTAJ WIĘCEJ

0-6

To był prawdopodobnie najrówniejszy mecz Pelicans w tym sezonie. Wciąż, zabrakło zdrowych zawodników, którzy byliby w stanie dostarczyć odpowiednio dużej siły w ataku, a następnie zatrzymać w obronie gospodarzy z Dallas. Biorąc pod uwagę, iż Alvin Gentry miał dziś do dyspozycji zaledwie 9 zawodników (Holiday, Cole, Evans, QPon, Perkins, Asik) to gra nie wyglądała już na tak bardzo okrojoną, co cieszy bo widać, że dokonano kilku cennych poprawek wobec tak trudnej sytuacji kadrowej. Po ciężkiej walce Pelikany jednak musiały uznać wyższość rywali, szczególnie w kluczowej czwartej kwarcie.

Pelikany odleciały rywalom w drugiej kwarcie. Niespodziewanie to rezerwowi przyczynili się do wyrobienia przewagi, z Ryanem Andersonem na czele. Silny skrzydłowy już od kilku spotkań z rzędu utrzymuje nasz zespół w grze gdy coś nie idzie – wówczas bierze piłkę do rąk i odpala torpedę z dystansu dając kolegom z drużyny iskierkę nadziei. Tak było i tym razem, Ryno zaczął po prostu rzucać i atakować obręcz mając przy sobie niższych obrońców.CZYTAJ WIĘCEJ

0-5…

New Orleans Pelicans mieli świetną okazję na pierwsze zwycięstwo z Orlando Magic, ale Pelikany po pierwszej bardzo słabej kwarcie ulegli Magikom mimo, że w ostatniej części spotkania blisko było do całkowitego zmniejszenia strat. Trudniejsze zadanie czekało Pellies dzisiaj, z Atlantą Hawks. Jastrzębie będące w zwycięskiej serii przyjechały do Nowego Orleanu pół roku po tym jak utracili swoją 19-meczową serię wygranych i nie chcieli powtórzyć tego samego błędu.

To Pelicans jednak weszli w mecz lepiej niż Hawks i przez pierwsze kilkanaście minut kontrolowali wynik. Nie trzeba było jednak długo czekać, aby ukazały się poważne braki defensywny gospodarzy, które z łatwością wykorzystali przyjezdni, mający jedną z lepiej skonstruowanych systemów ofensywnych opierających się na sporym ruchu piłką, z czym nie mogli sobie poradzić Pels. W rytm rzutowy wszedł Kyle Korver, który niepilnowany trafiał z dystansu i wyprowadził swój zespół na pierwsze prowadzenie.CZYTAJ WIĘCEJ