W New Orleans Pelicans wciąż dochodzi do wielu zmian – zawodnicy po kontuzjach muszą przystosować się do nowego systemu, a sam zespół przez urazy nie wygląda jeszcze kadrowo tak jakbyśmy wszyscy tego chcieli. Na pierwszy mecz domowy w sezonie w Nowym Orleanie był olbrzymi „hype” – wyprzedano wszystkie bilety na kilka dni przed inauguracją, a Alvin Gentry chciał to nieco wszystkim wynagrodzić wprowadzając do gry Omera Asika i Luke’a Babbitta. Na parkiecie rządził jednak nie Pelikan, a Stephen Curry.
Pelicans rozpoczęli ten mecz całkiem nieźle. Trzymali się Mistrzów NBA i nie odpuszczali żadnej piłki. Nie szwankowała skuteczność, a pierwsze skrzypce grali Eric Gordon i Jrue Holiday. Pellies poradzili sobie również w drugiej kwarcie pomimo problemów Gordona z faulami, ściągnięciu Jrue przez limit minut i grze rezerwowych i to gospodarze po pierwszej połowie prowadzili. Wszystko zmieniło się w trzeciej kwarcie.CZYTAJ WIĘCEJ

O ile porażka, a nawet i lanie było czymś co można było się spodziewać w meczu z Golden State Warriors, tak pomimo drugiego dnia w back-to-back starcie z Portland Trail Blazers miało zostać wpisane do terminarzu jako zwycięstwo. Pelicans wciąż rozbici wieloma kontuzjami nie potrafili kolejny raz odnaleźć rytmu gry – dużo strat, seryjne pudła i fatalna obrona.
Wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że pierwsze dni nowego sezonu mogą być wyjątkowo trudne dla zawodników Alvina Gentry’ego. New Orleans Pelicans wybiegli na parkiet w Oakland w zaledwie 9-tkę, przy czym minimalna liczba dozwolona przez NBA to 8 dysponowanych do gry zawodników. Tuż przed pierwszym gwizdkiem Pellies poinformowali bowiem, że nie wystąpi jeszcze Jrue Holiday, który oszczędzany będzie w tym roku w meczach back-to-back i zespół zadecydował, że wolą go na mecz w Portland, gdzie łatwiej będzie o zwycięstwo.
Tego meczu nie mogliśmy oglądać, nie był on transmitowany i ciężko wyciągnąć nam, kibicom, jakiekolwiek wnioski. Jedyne na co możemy spojrzeć to składy w jakich wybiegły drużyny dzięki boxscore. Wobec kontuzji wysokich graczy – Omera Asika i Alexisa Ajincy – głównym wątkiem przed meczem była piątka z jaką Pelicans Alvina Gentry’ego powinni wyjść na parkiet w Jacksonville. Trener Pelikanów póki co wypróbował wersję bez fajerwerków.
Pierwsze mecze w sezonie często wyglądają niezbyt ciekawie – drużyny nie są zgrane, trenerzy wprowadzają przeróżne nowe zagrywki i nowe systemy, które nie do końca zawodnicy jeszcze zaadaptowali, a sami gracze są jeszcze nieco zardzewiali po offseasonie. W przypadku Pelicans początki mogą być szczególnie trudne wobec nowego sztabu szkoleniowego i systemu, który Alvin Gentry stara się wdrażać podczas obozu, który trwa przecież dopiero 4 dni.