Lakers 86 – 95 Pelicans

Pelicans power forward Anthony Davis fires a jumper over the Lakers' Wesley Johnson in Friday's game
New Orleans Pelicans nie wygrali żadnego spotkania z Los Angeles Lakers od PlayOffs 2011, a żadnego meczu w regularnym sezonie od wiosny 2010. Wraz z Anthonym Davisem przyszła wreszcie okazja na wygrywanie i Pelikany wykonały kolejny raz fantastyczną robotę zwyciężając z wciąż osłabionymi brakiem Kobego Bryanta, Los Angeles Lakers.

Nie ulega wątpliwości, że była to magiczna noc dla 20-letniego silnego skrzydłowego, który swój debiutancki sezon miał bardzo ciężki. Przez cały ubiegły rok nie potrafił złapać odpowiedniego rytmu przez przeróżne kontuzje (wstrząśnienie mózgu, kolano, kostki). Po ponad 12 miesiącach doświadczenia The Brow wzbił się na wyższy poziom grania, a jego dzisiejszy występ przez kibiców w Nowym Orleanie został doceniony nawet odgłosami „MVP”.CZYTAJ WIĘCEJ

Analiza: Pelicans 99 – Grizzlies 84

Eric Gordon drives to the basket between two Memphis defendersMecz w FedExForum bardzo przypominał początkowo starcie w Nowym Orleanie, gdy Pelikany przyjmowały u siebie Słońca z Arizony. Genialna pierwsza kwarta (33 – 18), kontynuowanie tego samego na początku drugiej ćwiartki i w końcu nieco załamanie formy (18 – 23). Pels nie popełnili jednak tego samego błędu co dzień wcześniej i na drugą połowę wyszli w pełni skoncentrowani.

Bardzo dobrze 12 minut miał kolejny raz Anthony Davis, a wspierany był przez Ericka Gordona, Tyreke’a Evansa oraz Jrue Holidaya. Pellies wygrali 28 – 16, ale rozluźnienie i słabsza gra ławki rezerwowych dały o sobie znać w ostatniej części spotkania. Niedźwiadki nie dały jednak za wygraną – bez swoich głównych zawodników z prawie 30-punktowej przewagi zeszli do niebezpiecznej granicy 8 „oczek”. Monty Williams zareagował jednak wprowadzeniem swoich podstawowych graczy i Pelicans mogli się cieszyć drugą wygraną w sezonie i pierwszą na wyjeździe.CZYTAJ WIĘCEJ

Suns 104 – 98 Pelicans

pels_suns_640x294.jpgCiężko opisać taki mecz. New Orleans Pelicans po wręcz dwóch znakomitych kwartach musieli ostatecznie uznać wyższość przyjezdnych ze słonecznej Arizony. Phoenix Suns po comebacku w drugiej połowie wygrali to spotkanie 104 – 98, mimo tego, że w pewnym momencie przewaga Pelikanów wynosiła niemal 15 punktów.

Pels zaczęli to starcie tak jak zacząć powinni. Bardzo dobra obrona, szybkie kontrataki prowadzące do łatwych punktów. Z gry po dwóch minutach przez dwa faule wypadł na jakiś czas Jrue Holiday, ale w jego miejsce nawet lepiej wkomponował się Brian Roberts. 12 punktów w 9 minut zdobył również Eric Gordon, a swoimi rzutami z półdystansu i aktywnością na deskach Jason Smith zgarnął 6 „oczek” i 5 zbiórek.CZYTAJ WIĘCEJ

Bobcats 84 – 105 Pelicans

ad_steal_vs_bobs_640x330.jpgNew Orleans Pelicans po gładkim meczu wygrali swoje pierwsze spotkanie w historii pod nowym szyldem. Pelikany odnieśli wysokie zwycięstwo nad przyjezdnymi z Północnej Karoliny 84 – 105. Kolejne show dzisiaj w nocy dał na parkiecie Anthony Davis, który rozegrał być może najlepszy mecz w swojej karierze.

Pierwszą kwartę fenomenalnie rozpoczęli Pelicans. Runem 11-2 od początku zaznaczyli swoją wyższość nad przyjezdnymi z Północnej Karoliny. Pelikany swoją znakomitą obroną nie pozwalali na jakiekolwiek łatwe punkty Bobcats (30% w 1Q), a jedynym zawodnikiem przez kilka minut, który potrafił trafić piłką do kosza był Kemba Walker. Agresywne krycie na piłce m.in. Aminu i Davisa doprowadziło do przechwytów i punktów po szybkiej kontrze. Zasięgiem ramion pod koszami wraz z The Brow straszył natomiast Jason Smith.CZYTAJ WIĘCEJ

Pelicans 90 – 110 Magic

pels_magic_640x339.jpg

Kompromitacja. Żenada. Porażka. Tak właśnie można opisać blowout w Orlando. Pelikany dały się bezproblemowo ograć na terenie Magic, gdzie musieli uznać wyższość rywali aż 90 – 110. Różnica punktów w pewnym momencie sięgnęła nawet 30 punktów. Jedynym jasnym punktem w tym kompromitującym dla nas spotkaniu był występ Anthony’ego Davisa, który zanotował jedną z najlepszych indywidualnie nocy w karierze.

New Orleans Pelicans zaczęli od 20-22 w pierwszej kwarcie i nasza gra nie wyglądała aż tak źle. Prawdziwe ośmieszenie przeszliśmy jednak w drugiej ćwiartce wraz z wejściem Tyreke’a Evansa i grą Jrue Holidaya. Magicy połknęli jak pelikany przyjezdnych 31 – 15. Pels nie trafiali żadnych rzutów, co wywołało nie małą frustrację i okropną obronę.CZYTAJ WIĘCEJ

Analiza: Pacers 95 – 90 Pelicans

Eric Gordon shoots a layup over Indiana center Roy Hibbert in Wednesday's season opener
New Orleans Pelicans w inaugurującym sezon spotkaniu z Indiana Pacers musieli uznać wyższość swoich rywali i ostatecznie przegrali po niezłym meczu 95 – 90. Indiana tym samym po pierwszym b2b w sezonie mogą pochwalić się bilansem 2-0 i pierwszym miejscem na Wschodzie. Pellies tuż przed rozpoczęciem poinformowali, że wystąpią bez Ryana Andersona, który będzie musiał leczyć kontuzję przez najbliższe 1-3 tygodnie.

Trzeba przyznać, że wygrana Pelikanów była bardzo blisko. Podopieczni Monty’ego Williamsa rozegrali znacznie lepiej pierwszą połowę niż przyjezdni z Indianapolis, gdy do szatni schodzili przy wyniku 50 – 36. Świetnie grali Eric Gordon (15pkt), Jrue Holiday (12pkt) i naturalnie Anthony Davis (10pkt)CZYTAJ WIĘCEJ