New Orleans Pelicans to chyba najbardziej nierówna drużyna w NBA. Pelikany prowadzone przez Monty’ego Williamsa potrafią jednego dnia wygrać z dobrze funkcjonującą ekipą z San Antonio, aby potem ulec w Indianie. Nie inaczej było i w ostatnich dniach, gdy Pelicans ponieśli bardzo rozczarowującą porażkę w Charlotte, ale zrehabilitowali się grając już u siebie z pretendentami do tytułu – Memphis Grizzlies i doprowadzając do zwycięstwa 106 – 95.
Monty Williams przed spotkaniem zdecydował się na zmianę pierwszej piątki, wprowadzając do niej Dante Cunnighama aby dodać nieco centymetrów i polepszyć defensywę. Tym samym z ławki rezerwowych rozpoczynać mecz miał Tyreke Evans. Taka decyzja była bardzo trafna, a zespół z Nowego Orleanu wyglądał na bardziej zbilansowany i po prostu groźniejszy.CZYTAJ WIĘCEJ


Takie mecze można oglądać codziennie, prawda? New Orleans Pelicans po bardzo dobrym meczu w Dallas, które ostatecznie przegrali z Mavericks, przyjmowali u siebie w hali pretendentów do mistrzowskiego pucharu – Cleveland Cavaliers. Winno-Złoci po porażce w Oklahoma City, gdzie w meczu nie zagrał LeBron James, już w Nowym Orleanie wyszli w pełnym składzie i chyba nikt nie żałował po tym jakie widowisko mogliśmy oglądać.
New Orleans Pelicans doznali kolejnej porażki na zachodnim wybrzeżu, tym razem po meczu z Los Angeles Clippers w ich hali Staples Center. Drużyna Doca Riversa bez większych problemów rozbijała obronę Pelikanów i wygrała 120 – 100.