Czwarta kwarta decyduje o porażce

pels_portland_777x419New Orleans Pelicans po wysokiej wygranej nad Minnesotą Timberwolves ruszyli na pojedynek do mocnego Portland.  Po trzech kwartach wszystko wskazywało na kolejne zwycięstwo Pels, jednak czwarta odsłona spotkania brutalne zniszczyła nadzieje a w niej dostaliśmy 13-34. Prawda jest taka, że Anthony Davis sam meczu nie wygra. All-Star Pelicans rozegrał ponownie wielki mecz (31 punktów, 11 zbiórek, 3 bloki i 3 asysty),  a reszta zespołu daleko za nim.

Warto odnotować, iż w tym spotkaniu zabrakło w składzie Omera Asika a w jego miejsce do pierwszej piątki wskoczył Alexis Ajinca (6 pkt, 7 zbiórek) oraz Jimmera Fredette.  Jrue Holiday zatrzymał swoje statystyki na poziomie 14 punktów, 7 zbiórek i 2 asyst, Eric Gordon dorzucił 11 „oczek” a Tyreke Evans 13 punktów i 8 asyst.

CZYTAJ WIĘCEJ

Davis prowadzi do zwycięstwa

ad_vs_lakers_777x393Pelikany z Nowego Orleanu po porażce w Cleveland dziś zmierzyły się z najgorszą drużyną na Zachodzie – Los Angeles Lakers.  „Jeziorowcy” okazali się dość wymagającym rywalem i walczyli do samego końca, jednak po raz kolejny to Anthony Davis „przejął” mecz i ostatecznie poprowadził zespół do czwartego zwycięstwa w sezonie 109:102. AD zatrzymał swój licznik na poziomie 25 punktów i 12 zbiórek. Po drugiej stronie najlepszym zawodnikiem bez niespodzianki był Kobe Bryant (33 pkt, 5 asyst i 4 zbiórki).

Dobre spotkanie zaliczył Tyreke Evans notując double-double na poziomie 19 punktów i 11 asyst. Jrue Holiday dołożył 17 „oczek” i 5 asyst. Z ławki najskuteczniejszy był Ryan Anderson (17 punktów, 8 zbiórek). „Skromniej” w ofensywie zagrał tym razem center Omer Asik (7 pkt, 13 zbiórek).CZYTAJ WIĘCEJ

Bij mistrza, czyli wygrywamy w San Antonio!

Monty Williams i sztab szkoleniowy New Orleans Pelicans od pierwszego dnia powtarzał, że nie ma w sezonie regularnym meczy ważnych i ważniejszych. Wszystkie trzeba traktować w ten sam sposób i do wszystkich trzeba podchodzić z podobną mentalnością i po prostu je wygrywać. Nie ma chyba wątpliwości, że jeżeli przyjeżdżasz na arenę rywali, którzy jeszcze kilka miesięcy temu odbierali w tym miejscu puchar NBA to Twoje nastawienie wyglądać będzie inaczej.

Tak też było dzisiaj w nocy, w San Antonio. Pelikany pierwszy mecz w tym sezonie otworzyli w sposób bardzo dobry. Trafiali rzuty, byli skuteczni zza łuku i mimo, że Spurs bronić się często po prostu nawet nie da, to defensywa wyglądała bardzo solidnie i Ostrogi często ratowały się heroicznymi rzutami z dystansu.CZYTAJ WIĘCEJ

„Derby” dla Pelicans

Spotkania pomiędzy New Orleans Pelicans a Charlotte Hornets zawszę będzie miała swój „smaczek”, przypominający rozgrywanie meczu derbowego. Chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego. Nie wtajemniczając się przejdźmy do spotkania bowiem Pelicans zagrali zdecydowanie lepszy mecz niż w Memphis i odnieśli drugie zwycięstwo w sezonie 100:91. Liderem zespołu po raz kolejny był Anthony Davis notując 24 punkty i 13 zbiórek.

Aż 6 zawodników gospodarzy potrafiło zdobyć dwucyfrową liczbę punktów. Może was rozczaruje ale nie.. Nie ma w niej Erica Gordona, który rozegrał ZNÓW słabiutkie spotkanie.28 minut gry, 4 punkty, 2 asysty 0/6 z gry! Nie tego się spodziewaliśmy po człowieku, który ma maksymalny kontrakt.CZYTAJ WIĘCEJ

Omijajcie Memphis

Nie mam pojęcia w jaki sposób opisać dzisiejsze spotkanie. Spotkanie? Szczerze mówiąc to nawet nie mam specjalnie ochoty opisywać coś TAKIEGO. Nigdy wcześniej nie widziałem chyba tak brzydkiego meczu, nad którym czuwali tak fatalni sędziowie. Mnóstwo fauli, złe gwizdki, same niecelne rzuty, fatalnie wyglądające ofensywy i nieco lepsze defensywy. Omijajcie ten mecz, omijajcie Memphis…

Od samego początku inicjatywę przejęli zawodnicy z Memphis. Problemy z faulami miał Anthony Davis i szybko wykorzystały to Niedźwiadki. Pelicans nie potrafili przebić się przez silną obronę Grizzlies, ale byli też żenująco słabi w tym aspekcie. Nie wiem czy widziałem w tym meczu więcej niż 3 dobrze rzuty, które wpadły do kosza. Ale nie martwcie się, Grizz nie było pod tym względem o wiele lepsze.CZYTAJ WIĘCEJ

Mądrzejsi Mavericks wyjeżdżają z Luizjany ze zwycięstwem

Do miasta Nowy Orlean przyjechała drużyna, która w swoich szeregach ma wszystko aby można było stawiać ich w roli kandydatów do mistrzostwa NBA. Od lat fantastyczny Dirk Nowitzki, wzmocnieni Tysonem Chandlerem czy Chandlerem Parsonsem, z jedną z najmocniejszych ławek i czołowym trenerem w lidze można było śmiało stawiać nas w meczu z Dallas Mavericks w roli underdoga. Tak też było od pierwszych minut.

Kolejny raz zaczęliśmy spotkanie kompletnie rozkojarzeni, na fatalnej skuteczności i przy przerażającej obronie, gdzie nie potrafiliśmy zatrzymać nawet kozłującego Tysona Chandlera. Bardzo słabo w defensywie grali Tyreke Evans i Eric Gordon (fuck you Eric Gordon), przez których rozgrywający Mavs z łatwością mogli dostarczać piłkę pod kosz, skąd przyjezdni zdobywali łatwe punkty.CZYTAJ WIĘCEJ