Analiza meczu Hornets – Spurs

Ci, którzy nie mieli ani zdrowia, ani siły, którzy opuścili sobie dzisiejszy mecz przeciwko Spurs w moich oczach są zwycięzcami. Przede wszystkim wygrali długi, smaczny sen, kiedy to chyba lekko naiwini ludzie jak ja, którzy nie mają ani zdrowia, ani siły, siedzą do późnych godzin wieczornych i oglądają TAKĄ grę podopiecznych Monty’ego Williamsa.

Patrząc obiektywnym okiem to powiem, że to było spotkanie, które mogło się podobać. Dużo akcji, multum punktów, mało obrony. Jednak, jako fan jestem zażenowany postawą Szerszeni, a tym bardziej ich trenera. Nie wiem, dlaczego, ale podejmował naprawdę anemiczne decyzje, a czasami nawet ich nie podejmował. Dobrze, że zawsze piszę dobre rzeczy pierwsze. To chyba taki mój osobisty czas by ochłonąć. Do rzeczy.
CZYTAJ WIĘCEJ

Osłabieni Spurs wygrywają z Hornets

New Orleans Hornets po bardzo dobrym spotkaniu i świetnej pierwszej połowie musieli jednak uznać dzisiejszej nocy wyższość swoich rywali z San Antonio. „Ostrogi” wygrały 106 – 102 dzięki doskonałej obronie i szybkich kontratakach w ostatnich minutach, a przewagi jaką sobie wyrobili w zaledwie 2 minuty „Szerszenie” już podgonić nie zdołały. Był to ostatni mecz pomiędzy tymi drużynami w tym sezonie (Spurs 3 – 1 Hornets). 

Pierwsza kwarta zaczęła się bardzo zacięcie. Po stronie Hornets Greivis Vasquez uruchamiał swoich kolegów (Lopez, Davis), a w Spurs Tony Parker świetnie współpracował z Tiago Splitterem przez co Monty Williams szybko musiał poprosić o timeout – Splitter dwukrotnie złapał również Davisa na dwa faule w zaledwie 3 minuty. CZYTAJ WIĘCEJ

Analiza meczu Hornets – Kings

Hornets zmniejszyli przepaść do pozostałych zespołów z konferencji Zachodniej wygrywając 7 z ostatnich 10 meczów, wyprzedzając tym samym Phoenix Suns, a do Kings, których dzisiaj pokonali 114-105. Mecz został wygrany dosyć pewnie przez New Orleans Hornets. Przyszedł czas na analizę.

Hornets mimo słabej trzeciej kwarty potrafili dowieść zwycięstwo do samego końca. Ostatnia kwarta była fatalną postawą ze strony sędziów. Jeżeli ktoś lubi oglądać dobrą koszykówkę to nie radze oglądać ostatnich 12 minut z tego meczu. Faulów było po prostu multum, tylko w tej kwarcie odgwizdano, aż 17(!) faulów! W poprzednim meczu Warriors rzucili Szerszeniom 17 punktów z wolnych w ostatniej ćwiartce, dzisiaj Kings rzucili im, aż, 13 czyli połowę punktów, jaką zdobyli z tej odległości w całym meczu (26). Był to naprawdę dziwny pokaz używania gwizdka, przy dosłownie nawet najmniejszym kontakcie. Dla porównania podam, że Hornets zdobyli tylko 6 punktów w tej kwarcie z wolnych.

CZYTAJ WIĘCEJ

Świetny występ Andersona, Szerszenie wygrywają z Kings

Gdy w Ameryce świętowano Martin Luther King Day, spotkania rozpoczęły się znacznie wcześniej, przez co spotkanie Hornets z Sacramento Kings mogliśmy obejrzeć o godz. 19.

Zarówno pierwsza, jak i druga kwarta polegała na niesamowitej dominacji Szerszeni nad gośćmi z Kalifornii. Kings grali bardzo chaotycznie i mieli dużo strat, a ich obrona była zdecydowanie za łatwa dla gospodarzy. Po pierwszych 12 minutach NOH prowadzili już 30:18 i widać było, że to nie był koniec ich niesamowitej gry.CZYTAJ WIĘCEJ

Analiza meczu Warriors – Hornets

Kolejny udany powrót Carla Landry’ego i Jarretta Jacka na stare śmiecie. Oboje byli liderami ubiegłorocznej drużyny Hornets, teraz razem z Warriors wrócili do Nowego Orleanu, aby pokazać, że pozbycie się ich nie było dobrym pomysłem, przynajmniej patrząc na krótki okres czasu.

Mecz był świetny, dopisywał w każdym aspekcie. Momentami mógł zawodzić przez gwizdki sędziów, które, moim zdaniem, były lekko stronnicze, a już na pewno nie były one pod gospodarzy. Curry wrócił do składu po opuszczonych kilku meczach z powodu urazu kostki. David Lee wypadł z rotacji, również przez kostkę. W Oakland chyba nie lubią za bardzo jak ktoś ma zdrowe stawy skokowe.
CZYTAJ WIĘCEJ

Warriors wygrywają w Big Easy

Golden State Warriors przerwali serię dwóch zwycięstw z rzędu ekipy z Nowego Orleanu wygrywając po zaciętej końcówce 116 – 112. Hornets po fantastycznym powrocie do spotkania w drugiej połowie niestety utracili prowadzenie w końcówce którego już nie odzyskali. Fenomenalny występ zaliczył Anthony Davis. 

Pierwszą kwartę Warriors rozpoczęli ze Steph Curry’m w pierwszej piątce, co było małą niespodzianką tym bardziej, że na parkiecie nie widzieliśmy Davida Lee – zamienili się więc rolami i ten pierwszy grał, a drugi siedział na ławce przez problemy z kostką. Pierwsze punkty zdobył po akcji 2+1 Harrison Barnes, a później obydwie drużyny punktowały regularnie. Przez prawie sześć minut na tablicy świetlnej żadna z drużyn nie potrafiła uciec na więcej niż 1/2 punkty. Dopiero wtedy Klay Thompson rzutem zza łuku wyprowadził Warriors na 4-punktowe prowadzenie.CZYTAJ WIĘCEJ