Ci, którzy nie mieli ani zdrowia, ani siły, którzy opuścili sobie dzisiejszy mecz przeciwko Spurs w moich oczach są zwycięzcami. Przede wszystkim wygrali długi, smaczny sen, kiedy to chyba lekko naiwini ludzie jak ja, którzy nie mają ani zdrowia, ani siły, siedzą do późnych godzin wieczornych i oglądają TAKĄ grę podopiecznych Monty’ego Williamsa.
Patrząc obiektywnym okiem to powiem, że to było spotkanie, które mogło się podobać. Dużo akcji, multum punktów, mało obrony. Jednak, jako fan jestem zażenowany postawą Szerszeni, a tym bardziej ich trenera. Nie wiem, dlaczego, ale podejmował naprawdę anemiczne decyzje, a czasami nawet ich nie podejmował. Dobrze, że zawsze piszę dobre rzeczy pierwsze. To chyba taki mój osobisty czas by ochłonąć. Do rzeczy.
CZYTAJ WIĘCEJ






